chorowalem na zoladek , a teraz stosuje jedzenie wybiorcze.
raz miesko z surowka, raz ziemniaczki z żurkiem.
itp. itd.
wyczerpanie nerwowe. co polecasz ?


Wyjazd na wczasy i umiarkowany ruch na świeżym powietrzu  - np. dłuuugie
spacery z psem.
Jak nie masz to sobie weź ze schroniska jeśli masz na to warunki, będziesz
miał przyjaciela i odstresownik w jednym.
A jak nie masz warunków, to może jakiś sąsiad ma pieska do pożyczenia na
spacer.

Sowa


· 

Mam kota, ale on mnie lubi jak mu jedzonko daje :D
Kotek lazi swoimi drozkami

| chorowalem na zoladek , a teraz stosuje jedzenie wybiorcze.
| raz miesko z surowka, raz ziemniaczki z żurkiem.
| itp. itd.
| wyczerpanie nerwowe. co polecasz ?

Wyjazd na wczasy i umiarkowany ruch na świeżym powietrzu  - np. dłuuugie
spacery z psem.
Jak nie masz to sobie weź ze schroniska jeśli masz na to warunki, będziesz
miał przyjaciela i odstresownik w jednym.
A jak nie masz warunków, to może jakiś sąsiad ma pieska do pożyczenia na
spacer.

Sowa



Heja,
- Miedzygorze, stosunkowo malo ludzi, mozna pochodzic po gorkach,
fntastyczne schronisko na gorze Iglicznej
- Bialy Kosciol, jezioro,lasy
- Walim,Rzeczka, sztolnie, lasy, gory Sowie, Z amk w Zagorzu Slaskim, zalew
- Jelcz Laskowice - jeziorko, lasy
- Mrozow/Wojnowice - zameczek,lasy
- Bagno, klasztor, lasy
Pzdr
S.

-

wspólnie z dziewczyną zastanawiamy się gdzie w tym roku można pojechać na
majówkę :) Interesują nas jakieś fajne miejsca ( nie markety :P ) na
dolnym śląsku lub nie zadaleko u naszych czeskich sąsiadów.  Chcielibyśmy
spędzić na takim wyjeździe 1 dzień bez noclegu. Czy możecie coś polecić ?
pozdrawiam
Bob



Magiczne miejsca a proszę bardzo i niech ktoś powie, że nie


skumbria to mogłoby być magiczne miejsce. I może w pewnym sensie jest. Czasami robią, albo próbują robić czary mary

A świerki - urosną i nie będzie widać tego magicznego miejsca

Beskid Niski to nadal moje ukochane góry


Zauważyłam, że na forum dwa pasma górskie cieszą szczególną miłością - Bieszczady i właśnie Beskidy na pewno są również miłośnicy Tatr.

A ja zakładam klub miłośników Sudetów: w których są takie piękne pasma jak Rudawy Janowickie, Góry Sowie, Góry Stołowe, Karkonosze ....... A ile tam magicznych miejsc.
Dla mnie najbardziej magicznym miejsce w Karkonoszach jest Kocioł małego Stawu z uroczym schroniskiem "Samotnia" (niedługo cos więcej o tym miejscu napiszę i zamieszczę zdjęcia)

Do klubu miłośnikówSudetów ? (nie wyklucza się miłośników innych gór i górek i inny magicznych miejsc)

· 

Witam
Zapraszam wszystkich chętnych na wycieczkę w Sudety. Tym razem w planach jest zdobywanie Borowej w Górach Wałbrzyskich oraz Waligóry w Górach Kamiennych.
Plan przedstawia się następująco:

sobota - 2 września 2006:
WROCŁAW-WAŁBRZYCH PKP lub PKS
Wałbrzych-Nowy Dwór-BOROWA-Rybnicki Grzbiet-Jeleniec-schronisko "Andrzejówka"-Waligóra -schronisko "Andrzejówka"

niedziela - 3 września 2006r.:
jeśli udałoby się znaleźć korzystne połączenia to może przenieślibyśmy się w Góry Sowie

Zapraszam
Wszystkich chętnych proszę o kontakt na PW lub w temacie
pozdrawiam
kasia

Po przeczytaniu informacji:
Wszystkie parkingi w odległości 500-700m. od schroniska. Istnieje możliwość dojechania samochodem osobowym pod samo schronisko lecz podyktowane jest to głównie warunkami atmosferycznymi.
na stronie http://www.pulsar.net.pl/orzel/dojazd.htm zgłaszam wstępnie udział 2-3 osób (nie jestem jeszcze pewny swoich możliwości, ale do listopada kawał czasu, a ja jestem optymistą )

Choć góry (z Sowami na czele) zdeptałem kiedyś raz i drugi, to nęcą mnie podziemne wędrówki, bo jak dotąd, zawsze wracam z tamtych stron z uczuciem niedosytu (to jedne korytarze nie udostępnione, to inne skarby wciąż niedostępne dla szerokiego ogółu).

Mimo, że zapowiada sie niezbyt liczne grono uczestników, to - mam nadzieję - przewidzisz, Kasiu (przewidzimy wszyscy!), trasy dla mocnych i dzielnych nóg jak i dla nóżek mniejszych lub niezbyt dyspozycyjnych (alternatywnie)...

...noclegi zarezerwowane są w schronisku "Sowa", (a nie "Orzeł", jak wcześniej pisałam).
Lepsza sowa w garści niż orzeł na niebie, choć ten orzeł tak jakoś bardziej swojsko wyglądał (więcej po polsku, mniej po niemiecku i warunki wyglądały na lepsze...)

Jest wybór rezerwacji? (11/12, 12/13 lub 10/11, 11/12, 12/13 ?)

lubię to schronisko, a zwłaszcza szanuję jego włodarzy (mili ludzie) i życzę wszystkiego najlepszego - jeśli dobrze pamiętam, to budka ta dawniej była nieczynna i chyliła się ku ruinie. Teraz wydaje się całkiem nieźle prosperować, a przynajmniej egzystować (przy niskiej antropopresji ). Położone jest w zacisznym miejscu, co bardzo mi się podoba - pośród świerkowego lasku, choć widoki i piwo o niebo lepsze są w położonym niżej Orle.
Miło mi się kojarzy to miejsce - gdy 2 lata temu w listopadowy wieczór wybraliśmy się wraz z kumplem na Wielką Sowę. W lesie unosił się zapach wilgoci, a po środku jesiennego mroku niczym "ostatni przyjazny dom Toma Bombadila" ( kto nie czytał Tolkiena:) ) drewniany domek, z okienek którego dobiegało ciepłe światełko - przyjemny to widok (zawsze marzyłem o drewnianym domku w górach, a Sowie są bardzo bliskie memu sercu).
Z usług noclegowych nigdy nie korzystałem, gdyż mieszkam zbyt blisko, ale myśle że w pełni zadowolą niezbyt wymagającego turystę.
Generalnie buda sprawia sympatyczne wrażenie.

Witam,

Podczas ostatniego wyjazdu byly jakies "mgliste" plany noclegu w tym obiekcie niestety nieznajomosc terenu (brak mozliwosci pozostawienia w bezpiecznym miejscu auta) uniemozliwila nam taki plan naszego wypadu. Kolejnego dnia w celu rozeznania sie postanowilismy tam zawedrowac pieszo z W.Sowy. Okazalo sie, ze schronisko lezy 10min. marszu od Przeleczy Jugowskiej przez ktora prowadzi droga asfaltowa. Jest mozliwosc dotarcia pod schronisko samochodem. Moim zdaniem droga jest do pokonania ale nie polecam jesli ktos nie czuje sie pewnie za kierownica... Prawdopodobnie jest tez inna latwiejsza droga dojazdowa - pytac w schronisku.

Samo schronisko jest bardzo male - na nas wywarlo bardzo pozytywne wrazenie. Niewielka sala kominkowa - kominek podobno czasem dziala. Noclegi ksztaltuja sie w cenach 17-25zl, uwzgledniaja znizki PTTK; pokoje 2-, 4-, 8-osobowe, lozka pietrowe. Nie widzielismy sanitariatow, ale mysle ze rowniez sa do przyjecia. W schronisku jest niewielki bufet.

Dla zainteresowanych podaje adres strony www

http://zygmuntowka.webpark.pl/index2.htm

ps. informacje na stronie nieco sie roznia np. ceny te ktore ja podaje uzyskalem na miejscu w ostatni weekend.

Pozdrawiam YLAM.

Jeśli ktoś zna fajne miejsca na ptaki wokół Krynicy Zdroju to będę wdzięczny


najwazniejsze jest to ze w gorach nie mozna raczej wskazac takich miejsc jak nad np. jeziorami czy morzem, ze jak tam pojedziesz to ptaki beda w gorach mozna nastawic sie na obserwacje czynna (ktora polecam) czyli idziesz w gory i patrzysz sie co leci i co sie odzywa (mozna tez wabic) albo bierna czyli stajesz gdzies na polanie czy nad rzeka i czekasz, i czekasz, i czekasz ...
akurat pasma Jaworzyny nie znam zbyt dobrze ale polecam doline Popradu (im dalej od miejscowosci tym lepiej) oraz gorskie lasy i polany (byle dalej od Jaworzyny i Wierchomli), nad schroniskiem w Wierchomli kiedys widzialem puchacza, w lasach powinny byc sowy, dziecioly i jarzabki (gluszcow juz zdaje sie nie ma chociaz kto wie...), nad polanami jest szansa na orly i orliki, a nad rzeka na pluszcze
aha, w zaleznosci od tego kiedy chcesz jechac w gory na ptaki to wez pod uwage ze okresach wakacyjnych najlepiej wybrac sie o swicie, a w srodku dnia zrobic sobie przerwe kiedy dzika horda turystow przewala sie przez gory chyba ze w terenach nie chronionych to polecam pozwiedzac poza szlakami (byle sie nie zgubic w dole jest zawsze cywilizacja)
ja bym tez bedac w Krynicy zrobil wypad na Slowacje gdzie w odleglosci kilkudziesieciu km moga byc juz jakies rzadsze dla nas gatunki (np. drapiezne)

To jak juz robić takie coś to można objechać całą kotlinę startując z np. Bardo (bo tam ciufa dojeżdża) a stamtąd przelecieć przez Bialskie, Śnieżnik dalej min. Zieleniec, potem zachaczyć Strzeliniec Wlk. a potem:
a) wbić na Wlk.Sowę (od przeł. Jugowskiej i na ciufe do Wałbrzycha
b) od Walimia na Wlk.Sowę i przez G.Sowie do Bardo

Oczywiście jak najwięcej szlakami (spanko u kogoś na chacie albo w schronisku), wyszło by zapewne 4 dni jazdy.

Wstępnie ja i Trapod planujemy uderzyć dookoła Kotliny Kłodzkiej.
Traska jak najwięcej szlakami, plecak, nocleg w schroniskach lub u gospodarzy...

Traska: start w Bardo, potem Górami Bardzkimi do Lądka Zdrój, nast. wjazd w Góry Bialskie i szczyt Czernica 1083m. i zjazd na nocleg. Next wjazd na Czarną Górę od Siennej, wjazd na Śnieżnik - zjazd do Międzygórza na wodospad Wilczki i ogień przez Bystrzyce Kłodzką w Góry Bystrzyckie do Zieleńca i zjazd w okolice Dusznik Zdrój na nocleg. Potem Góry Stołowe czyli Błędne Skały, co sie da przy Strzelińcu zawalczyć i lecimy przez Nową Rude na przełęcz Jugowską i zaliczamy Wielką Sowę lub najpierw nocleg. Stamtąd to do ustalenia temat bo można wrócić Sowimi do Bardo lub skoczyć na Wałbrzych przez zbiornik w Zagórzu Śl. i zamek Grodno (wole 2 opcje, Sowie były rok temu zawalone wiatrołomami)

Chcemy zaliczyć wszystkie główne szczyty, jechać dużo szlakami, nieważne czy to piesze czy rowerowe, czy trzeba bedzie czasem wejść kawałek, ZERO MARUDZENIA. Większy plecak na plecy i ogień.

KTOŚ CHĘTNY? (pisać konkrety beż "skoczyłbym ale...blabla") wiem że część ekipy jedzie na maraton do Szklarskiej/Karpacza.

Witam wszystkich, tydzień temu na WNSie wywiesiłem ogłoszenia dotyczące wyjazdu który robie w lipcu, jak narazie sa 3 osoby,ale im więcej tym razniej i weselej, o kondycje sie nie martwcie wyjazd typowo rekreacyjny z naciskiem położonym na odwiedzenie wielu ciekawych miejsc.
Poniżej zamieszczam treść ogłoszenia .pozdro

"Wycieczka rowerowa po Śląsku Dolnym i Opolskim pod patronatem Studenckiego Koła Naukowego Historyków Uniwersytetu Śląskiego

Czas trwania: ok 2 tygodnie

Termin: pierwsza połowa lipca.

Noclegi: w schroniskach młodzieżowych PTSM, cena orientacyjna w ok 10 zł za nocleg
Wymagania: sprawny rower, sakwy, szczere chęci.

Trasa[ orientacyjnie] : Katowice- Głogówek- Paczków – Kłodzko – Góry Sowie- zamki na Dolnym Śląsku – Wrocław – Brzeg – Opole - Katowice

W programie odwiedzenie zamków, pałace, twierdz, zabytkowych miasteczek jak i wszelkich innych ciekawych miejsc i osobliwości krajoznawczych znajdujących się na trasie wycieczki, zarówno tych mi znanych jak i tych zaproponowanych przez uczestników - im więcej ciekawych propozycji tym lepiej.

Informacja i odpowiedzi na wszelkie dręczące pytania: Przemysław Rubacha

tel. 603-558-428 E-mail przerub@rojcanet.pl oraz we wtorki od godziny 11.00 -12.45 w Kole Naukowym Historyków s.026"

Z uwagi na niewielką odległość Gór Sowich od Wrocławia nasza pierwsza tegoroczna wycieczka właśnie tam się zaczęła (później wieczorem dowiedziałam się, dlaczego były to właśnie G. Sowie) Wycieczka była krótka, bo jednodniowa, ale jakże atrakcyjna. Drugi dzień wiosny, pogoda przepiękna, a w górach pełno śniegu. Żeby nie powtórzyć zeszłorocznej trasy na Wielką Sowę, ruszyliśmy czerwonym szlakiem od Przełęczy Woliborskiej do Zygmuntówki. Szło się przyjemnie, bo poza nami i śladami leśnej zwierzyny nikogo na trasie już nie było. W schronisku „Zygmuntówka” byliśmy pierwszy raz - panują tam iście swojskie klimaty – kozy, kury, pies i kot ;) Sympatyczni właściciele uraczyli nas smacznymi pierogami, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną przez Kalenicę do P. Woliborskiej. Wieczorem, już po powrocie ze szlaku mąż podsunął mi aktualny numer n.p.m. Po przeczytaniu artykułu o „Krainie Kopulastych Szczytów” z całą pewnością mogę potwierdzić, że jego autor zawarł w nim całą prawdę. Pozdrawiam serdecznie całą redakcję ;)

Góry Sowie to moja mekka, je?d?? tam co najmniej raz w roku

Na nocleg polecam np. schronisko Zygmuntówka- jest w samym ?rodeczku gór, wi?c mo?na jednego dnia cykn?? jedn? po?ówk?, drugiego dnia drug?, nocleg bodaj 20 z? od osoby, bardzo sympatyczni w?a?ciciele

Co do zwiedzania, sp?dzi?em w tych górach sumarycznie jakie? 3-4 miesi?ce i jeszcze nie widzia?em wszystkiego, wi?c wybór jest zacny

w 2006 jadąc ze Szczecina na południe i potem wzdłuż granicy na wschód:
1. w okolicach Zielonej Góry 10 do 15 km za nią spotkałem drogowskaz przy drodze 27 na gospodarstwo agroturystyczne w prawo i był tam nocleg z basenem i śniadaniem za całe 25 PLN.
2. Sudety to oczywiście izery, przepiękna trasa z Chełmska do Mieroszowa (śliczna wąska asfaltowa równa droga, z przepięknym miastem tkaczy w środku), schronisko Andrzejówka z psem cwaniakiem, mające swój klimat, góry sowie, tam można zwiedzając stracić tempo jazdy zupełnie.

Na razie tyle
Życzę powodzenia
Jarek

[quote="Andrzej Smalec"]Zapraszam teraz serdecznie do Kotliny Kłodzkiej jest wprost wymarzona pogoda kolarska i jeszcze, jakie teraz są piękne widoki. Polecam za bazę wypadową na te wycieczki Schronisko Młodzieżowe w Międzygórzu (Maria Śnieżna – STODOŁA). Jest tanio tylko 9 zł od osoby a do tego masz dostęp do Kuchni, Prysznic, WC, Piękne Widoki. Ostatnio tam robiliśmy zakończenie sezonu naszego Klubu Kolarskiego Ziemi Kłodzkiej i to już drugi raz z rzędu.Andrzej[/quote]

Hej Andrzeju,
Bylismy dzisiaj z Gregorym na Wielkiej Sowie, ale nawet nie wchodzilismy na wieżę widokową, bo pogoda była iście niewidokowa i niekolarska. Mgła jak mleko, takiej chyba nawet na Klasyku 2004 nie było.
A baza wydaje sie byc ciekawa, moze Intersport AZS PWr by tam również zrobił zakończenie. Podrzuc jakis kontakt do nich. No i pozdrawiam i zapału do pracy nad KK życzę

Ania W.

Czy ktoś zna w Krakowie miejsce, będące odpowiednikiem warszawskiego Ptasiego Azylu, gdzie można zgłosić się na wolontariusza? Niekoniecznie musiałoby to być miejsce, gdzie zajmuje się tylko ptakami. Moje poszukiwania dały następujące rezultaty: Zoo i schroniska - wiadomo, i schronisko dla ptaków drapieżnych i sów. I jest jeszcze straż dla zwierząt, ale to raczej coś w rodzaju polskiego RSPCA jeżeli ktoś zna jakąś placówkę do tej kolekcji, to bardzo proszę o info!!
dzięki

29.06.07 5:18 Tomek Zemleduch Jesteśmy nad Rzeczką. Zmiana dokonana przy schronisku Sowa, około 4.30. Pozdrawiam.

W okolicach Jedliny oszacujemy opóźnienie, będzie około 3-4h.

Obolała Kasia z obolałym Przemkiem tuż po 6 wyszli z Fortu Ostróg i łapali stopa do Nowej Rudy. Z Nowej Rudy do Wałbrzycha mają już PKSy, a z Wałbrzycha w okolice Sokołowska kursuje prywaciarz. czekamy na dalsze informacje od grupy ścigającej się z czasem.

W pociagu powinny już siedzieć Ole i Magda.

jadę pewne elementy mojego,Prałata i Szopy wyjazdu w Góry Sowie, a więc:
*poczucie humoru twórców szlaku, bo w pewnym momencie przestało być śmieszne, jak znaczki były rozstawione co kilkaset metrów, a na rozjazdach to chyba trzeba było wg nich monetą rzucać
*drzewa, te które leżały, zwłaszcza te które leżały w poprzek szlaku, albo te, które leżały tak gęsto, że jakakolwiek dostrzegalna namiastka szlaku przestała przez nie istnieć
*wszystkich szatanów, co sobie urządzili taką imprezę w Górach Sowich, że te wszystkie drzewa poleciały na ziemię
*łóżka w Zygmuntówce (chyba we wszystkich schroniskach ich właściciele wychodzą z założenia, że ludzie powyżej 180cm albo nie istnieją, a jeśli już przez przypadek, to z pewnością nie chodzą po górach
*piekło podatków (czyli miejsce,gdzie podatki, jako z natury złe trafiają po śmierci) czyli innymi słowy miejsca, gdzie jakieś małe wkurzające muszki latały po prostu całymi rojami i trzeba było biec, żeby człowieka do szczętu nie zirytowały

Na świecie nie ma ogrodu zoologicznego który sam się utrzymuje (nie mylić z mini-zoo i zwierzyńcami) nawet oceanaria i delfinaria są dotowane. Ogród zoologiczny prowadzi badania nad ginącymi gatunkami i prowadzi dydaktykę, a to kosztuje. Nie każdy może sobie pozwolić na safari w wolną sobotę. Badania dotyczące ginących gatunków można też prowadzić w labolatoriach, ale czy takie rozwiązanie jest bardziej humanitarne. Dlatego że w naszym ogrodzie rozmnażają się puchacze można je zabaczyć na wolności np. na wyspie Wolin. Młode odchowane w Chorzowie wypuszczono na wolność właśnie tam.
"swoją drogą zastanawiam się czy te pieniądze rzeczywiście idą na te biedne zwierzaki " -czy to nie z twojego postu?
Jeszcze jedno pytanie. Co proponujesz robić ze zwierzętami egzotycznymi (nie psy i koty) których "mądrzy" ludzie nie chcą mieć już w domu, albo ze zwierzętami odebranymi przez celników. Które schronisko przyjmie kalekiego wilka, łabędzia, sarenkę, bociana, sowę, albo wielbłąda czy tygrysa "emeryta" z cyrku itp.
Najlepiej samemu zobaczyć ZOO od kuchni.

Co proponujesz robić ze zwierzętami egzotycznymi (nie psy i koty) których "mądrzy" ludzie nie chcą mieć już w domu, albo ze zwierzętami odebranymi przez celników. Które schronisko przyjmie kalekiego wilka, łabędzia, sarenkę, bociana, sowę, albo wielbłąda czy tygrysa "emeryta" z cyrku itp.

ok i to jest argument zgodzę się z Tobą że w tym przypadku Zoo pełni użyteczną funkcję ja nie będe prowadzić z Tobą polemiki na temat wad i zalet Zoo ... bo Zoo jak wszystko ma zarówno dobre jak i złe strony
piszesz o badaniach ok to też jest argument ale ja proponuję skupić sie wyłącznie na chorzowskim Zoo. Zgodzisz się ze mną że brak odpowiednich środków finansowych obniża jakośc życia zwierząt w Zoo ... byłam w naszym chorzowskim jak zobaczyłam jaką lew ma klatkę to aż mi szczęka opadła nie wiem czy ten lew jest się w ogóle w stanie obrócić taką ma małą przestrzeń ... ja bym się kłuciła czy warunki w jakich żyją te zwierzaki są humanitarne ?? co innego prowadzenie badań naukowych profesjonalnych w naturalnych środowiskach zwierząt tworzenie rezerwatów ... aha jeszcze przypomniał mi się ten "basenik" hipopotama noo masakra poprostu.

Wczoraj Kasia opowiedziała mi o tej sprawie i prawdę mówiąć przed oczami stanęła mi Lunka . Nie istnieją sowa, które sa w stanie wyrazić to co czuję.Oferuję swoją pomoc, jeśli będzie taka mozliwość/potrzeba - porozmawiam z Mariuszem o zorganizowaniu u nas domku tymczasowego.

Z poprzedniej sprawy związanej z "adopcją" wiem, że w takich sytuacjach potrzebne jest spokojne, zorganizowane działanie, na pewno setki telefonów bardziej przeszkadzają niż pomagają - pamiętam, że w naszej sprawie dyrektor schroniska też powiedziała "nie dam cavalierów tym sępom" - to dotyczyło nas, wszystkich dzwoniących.

Jest mi strasznie przykro, dlatego, że sprawa dotknęła piesków z hodowli forumowych ale przede wszystkim dlatego, że kolejne żywe stworzenia po prostu cierpią. to co przeżyły, zostanie już w nich na zawsze.Bardzo mi przykro.

Najpierw info formalne, aby nie narazic sie forumowym moderatorom - celowo zamieszczam te wiadomosc w temacie "slasko-zaglebiowskie dziczenie" (a nie w "obozach sowiarskich"), bo ma ona silny aspekt regionalny. Teraz do rzeczy.

W najblizszy weekend (9-11.11.2007) na Baraniej Gorze (Beskid Slaski) odbeda sie warsztaty sowiarskie. Glownymi celami spotkania sa: wyszukiwanie sow w rezerwacie "Barania Gora" i okolicy; wymiana doswiadczen na temat metodyki badan sow w gorach oraz omowienie dotychczasowego stanu wiedzy o sowach woj. slaskiego i planow dalszych prac terenowych (to ostatnie ze szczegolnym uwzglednieniem Beskidu Slaskiego).

Baze warsztatow (wlacznie z noclegami) bedzie stanowil domek lesny, udostepniony dzieki uprzejmosci Nadlesnictwa Wisla, polozony w poblizu schroniska "Barania Gora". Warsztaty organizowane sa przez Klub Ornitologow w Bielsku-Bialej i Stowarzyszenie Ochrony Sow.

W razie zainteresowania udzialem w warsztatach prosze o kontakt z organizatorami na adresy email: sxu(at)op.pl i chronmysowy(at)op.pl Zainteresowanym zostanie wyslany dokladniejszy program warsztatow wraz z informacjami organizacyjnymi.

Ilosc miejsc na warsztatach ograniczona. W przypadku wiekszej ilosci chetnych o przyjeciu bedzie decydowac kolejnosc zgloszen.

Na koniec przepraszam, ze dosc pozno przekazuje te informacje, ale nie dalem wczesniej rady.

zdeklarowane osoby na obóz sowiarski to :

laszki: milva dysia atena kalina parus joana i beatka (nieforumowa jeszcze)
chopy: for al piosu logan pelek gp maciek peter t i rey

obóz odbędzie się na terenie Nctwa Brzesko na pogórzu wisnicko - lipnickim w terminie 29.02 - 02.03 2008. Spanie na terenie schroniska PTSM w Rozdzielu koło Żegociny.
Wyposazenie: sprzet wabiacy na sowy (kto ma), ubrania terenowe, latarki, czolowki, aparaty czyli standardzik. W nocy wabimy sowy a w dzien szukamy jarzabkow, soweczek i bialogrzbietów. W sobote dowiem sie ile noclego stoi. Zamawiam dwa 10 osobowe pokoje jakby co .to narazie tyle. Lista osób zamknięta

dzieki Pełkowi mamy fajną bazę noclegową - domek goralski do wynajecia za 180-150 zeta do negocjacji
wiec jestesmy sami.
na łebka w najgorszym razie wyjdzie jakies max 14 zł
kwestia jednego - dokladnie nie wiem gdzie to jest ale jutro bede wiedzial wiec dam znac na forum jutro do 15
na sobote proponuje 2 grupy zmotoryzowane i jedną szturmującą Pasmo Kamionnej i Pasierbieckiej gory z rezerwatem przyrody Kamionna. szczegolowy plan ustalimy na miejscu z szefem wyprawy czyli Loganem
Kwestia techniczna - kiedy dojezdza maciek z reyem i o ktorej
ufffffffff - w schronisku PTSM nas nie chcą dziady bosmy są dorosli a w tym czasie kima grupa jakis dziewczyn z liceum (Al by sie ucieszył ) ale ze wzgledow ze lubimy sobie posiedziec po sowach przy bronku nas nie chcom
dobra ze zalatwione spanko jest. teraz ino kwestie techniczne co gdzie kiedy i jak mamy sie spotkac - jutro rozstrzygniemy

AHA - WYJAZD W SOBOTE!

Nie zapomnieć czołówek, ubran w teren, karimat i spiworów!!!!!!!!!!!

no i sprzetow jak ktos ma do wabienia sów

1
Ubiegły tydzień spędziłem w Bieszczadach. Ciekawsze obserwacje:

8 X - Wielka Rawka
- błotniak zbożowy: 5 (w tym 2 samce),
- jakaś nieduża sowa uciekająca przed prześladującą ją drobnicą

9 X - dolina Wołosatki między Ustrzykami Górnymi a Wołosatem:
- Strix sp. (chyba jednak puszczyk zwyczajny) wygrzewający się w porannym słońcu,
- pluszcz: 1, 1,
- siniak - ok. 40,
- jer: ok. 20,
- jastrząb: 1 juv.,
- srokosz: 1,
- żuraw: 70 (i jeszcze co najmniej 2 stada słyszane);

10 X - Połonina Caryńska i P. Wetlińska:

- gęgawa: 17,
- kruk: 2,
- myszołów wyglądający na włochatego,
- potrzos: 1,
- paszkot: 1,
- siwerniak: 1 koło schroniska (pewnie więcej przelatywało, ale nie znam głosu tego ptaka);

11 X - Zbiornik Myczkowski (k. Bóbrki):
- łabędź niemy: 72,
- perkozek: 10.

Poza tym wszędzie krzyżodzioby świerkowe, orzechówki, sójki, kopciuszki (od osiedli po szczyty gór), sikory, przelotne czyże, szczygły, zięby, świergotki łąkowe i inne.

1
W związku z jastrzębiem - jesteś z Tarnowa, więc chyba bliżej tutaj
:arrow: Schronisko dla ptaków drapieżnych i sów
Katedra Zoologii i Ekologii AR w Krakowie
Adres: ul. Al. Mickiewicza 24/28, Kraków
Tel.: 012 - 662-41-47; 012 - 662-40-53
UWAGA: W schronisku przetrzymywane są do wyleczenia
wyłącznie ptaki drapieżne i sowy.

1
very mi przykro

Akurat

Hubert, to w jakiej cenie te posiłki? Mimo kumoterstwa drużyny A, "obecność" bilarda w schronisku spowodowała, że szanse pojawienia mojego się tam nie są już zerowe Jak znowu nie zobaczę sów (a tak pewnie będzie), to będzie co robić Mam tylko nadzieję, że cena korzystna, bo nasz czołowy negocjator, Juvek, nie zadeklarował że się pojawi...

edit: Anem, nie bądź leniwy i wejdź pod podany link 18zł 2-osobowy. Nikt Cię nie będzie zmuszał do dużej sali

1
Mam jeszcze pytanie o której zamierzacie wyjść na sowy jutro, bo nie chciałbym przyjechać i pocałować klamki, a myślę, że nie będę wcześniej jak kolo 19.00


odpowiem za fora, bo chyba bedzie jutro dopiero k. poludnia w pracy

wymarsz/wyjazd/wyczolganie sie ze schroniska planowane jest ok. 18, ale moze sie troche przeciagnie, jakby co to mozecie dojechac do ktorejs z powierzchni i dolaczyc do grupy - wabienie bedzie przewaznie z punktow wiec nie powinno byc problemu ze znalezieniem sie

1
Od 11 - 14.III.04 odbedzie sie kolejny oboz monitorowania lesnych gatunkow sow w Beskidzie Zywieckim.
Jedyna oplata za oboz bedzie oplacenie noclegow w schronisku. Podczas imprezy mozna nauczyc sie jak wabic i rozpoznawac glosy rzadkich gatunkow sow, oboz nastawiony jest glownie na lokalizowanie nowych stanowisk soweczki i wlochatki. W zeszlym roku szukalismy tez puchacza i puszczyka uralskiego, co mamy zamiar kontynuowac.
Jest tez duza szansa na zobaczenie gluszca (moze nawet tokujacego) oraz dzieciola trojpalczastego i jarzabka.
Na obozie bylem w zeszlym roku w listopadzie i polecam uczestnictwo kazdemu. prowadzacy oboz Andrzej Felger ma olbrzymia wiedze i wspaniale opowiada...
Oboz odbywa sie w miejscu gdzie las jest chroniony dwoma rezerwatami, totez puszcza ma tu niezwykle naturalny i pierwotny charakter, nienaruszony przez czlowieka. W dobra pogode widac swietnie cale pasmo Tatr i slowacki Krywan!

Kontakt z organizatorem imprezy : Andrzej Felger felix4@poczta.onet.pl

1
czy możesz napisać jak wygl?da przykładowa doba na takim obozie?


W teren wychodzi się zwykle jeszcze o zmroku , dzielimy się wtedy na grupy 2-3 osobowe i rozchodzimy się w ustalonych kierunkach. Każda grupa jest wyposażona w mapę na której oznacza miejsca obserwacji (wizualnych czy słuchowych, a takze reakcje sikor). Idziemy slzakiem i wabimy interesuj?ce nas gatunki co ok 100-200m. Nastepnie nasłuchujemy. Po powrocie do schroniska (około 10) wymieniamy sie obserwacjami z innymi grupami. Potem chwila przerwy na posiłek lub drzemkę , b?dĄ jak kto chce może ruszyć w teren, ale przymusu nie ma
Kontrola wieczorna wygl?da podobnie - wtedy jednak skupia się główne siły w miejscu gdzie sów nie wykryto mimo potencjalnie dobrego rodowiska, b?dĄ tam gdzie stwierdzano siln? reakcje sikor na głos sowy. Zwykle ok 23 jestemy już z powrotem a wtedy to już wedle woli - sen lub nocne pogaduchy.

Trzeba też zaznaczyć, że to iż głównym celem s? sowy nie wiadczy, że będziemy je widzieli jak na dłoni. Najprawdopodobniej bardziej napatrzymy sie na jarz?bki i dzięcioły niż na sowy, które najprawdopodobniej będ? się ujawniać tylko głosowo.
Jeżeli w ogóle zechc? się odzywać, bo to zależy od pogody.

Obóz uczy jak wabić sowy bez użycia magnetofonu, oraz jak wykrywać poszczególne gatunki w terenie. Jeżeli uda się że niegiem popruszy z pewnocia nauczymy się tez rozpoznawać lady lęnych kuraków.
Poza tym planujemy też przejżeć sytuacje z sowami po słowackiej stronie granicy, tamteż jest większa szansa na pomurnika.

1
To ja dopisze tu.....

1 - 3 grudzień - MIkołajkowy wyjazd na sowy.
2 grupy:
1 od Myślenic przez Chełm, Ukleine, Śliwnik na Kudłacze
2 od Węglówki przez Lubomir, Łysinę, przeł. Suchą, Kamiennik na Kudłacze.

Wyruszamy ok 16.30 - 17 (jest już ciemno), a do schroniska docieramy koło 22 - 23.
Nocleg w schronisku na Kudłaczach. Może z ogniskiem przy schronisku... jakimś popitkiem i poczęstunkiem... To już kwestia do dyskusji.
2giego dnia może jakaś zamiana regionów

Szukamy S.Aluco, S.Uralensis.
Wyjazd uwarunkowany pogodowo!!

Kpiku mnie tez urzekł ten kocurek, piękny jest. No i Sowa ma racje , ze bardziej pomozesz jemu zabierając go ze schroniska niz koteczce , ktora ma juz jakis dom. Czesto gęsto z tymi domami tymczasowymi jest tak, ze zostają docelowymi

Euro-demos, kociaki pewnie maja początki kociego kataru. Tez kezdziłysmy z kolezanka ze stajennymi kotami do weta, pytalysmy czy mamy wziac same maluchy czy z matką , kazał przywiezc dzieciaki. Dostały antybiotyk, krople do oczu , przy okazji odpchlone i odrobaczone zostały,a dla matki dostalysmy lekarstwo do podania z żarełkiem. Nie wiem jak ze szczepieniem karmiacej matki, ale wydaje mi sie, ze na szczepienie i tak za pozno, w pierwzsej kolejnosci trzeba wyleczyc to co jest a dopiero póżniej.
To tylko tyle ,czym moge sie podzielic z moich przebytych "przygód". Nie ukrywam ze duzym autorytetem na tym forum w sprawach kocich jest dla mnie Sowa, wiec pewnie bedzie miala dla Ciebie wiecej cennych rad

ps. jak ja marze o wiekszej kociej ekipie

Nie jestem zagorzałym zwolennikiem wież widokowych. Uważam, że dobrze wkomponowane i wykonane z sensem mają rację bytu. Przykładowo, wieża na Lubomirze w Beskidzie Makowskim pozwala podziwiać widoki ze szczytu, ale (prawie) te same widoki są dostępne od schroniska w Kudłaczach. A taka wieża na Wielkiej Sowie jest po prostu piękna! Szczególnie teraz, po gruntownej renowacji.
Mnie bardziej irytuja tzw. krzyże milenijne. Takie jak na szczycie Cieklinki i Ostrej Górki (kilka kilometrów od siebie). Po co to ludzie? Dlaczego ma jarzyć się fioletowo-neonowo, jak koszmar psychodelika? Komu to potrzebne? Wiara? Głupota nie wiara. Wieże są przynajmniej użyteczne, krzyże - według mnie - raczej nie.
Pozdrawiam. Darek.

termin:
tydzień od 10 lipca
plan:
góry Sowie (wersja jednoschroniskowa czyli codziennie wracamy do tego samego schroniska)
ewentualnie Beskid Żywiecki (wersja wieloschroniskowa czyli wędrownie z plecakiem od schroniska do schroniska)

Innym razem, w drugiej połowie lat 90., postanowiłem wykorzystać wczesnowiosenny urlop na wypad w najbliższe dla mieszkańca Poznania Góry Sowie. Ponieważ nie udało mi się zebrać ekipy, pojechałem sam. Góry w końcu obszarowo niewielkie, więc co tam. Jednak po całym dniu łażenia z plecakiem w śniegu po kolana, zdecydowałem się na powrót do domu. Gdy bowiem dotarłem na Wielką Sowę i okazało się, że stojące na jej szczycie wieża zamknięta jest na cztery spusty, nabrałem przekonania, że zamknięte będzie również pobliskie schronisko. Wolałem zaś nie ryzykować, że przekonam się o tym za późno. Tymczasem, jak słyszałem, w Górach Sowich jest całkiem sporo atrakcji, w tym jakieś podziemne korytarze...

A OTO I ON:
PLAN WYPRAW
grupy ECHO
semestr letni 2007

Marzec/Kwiecień 31.03-1.04.07
- wyprawa w Góry Sowie, szkolenie z topografii i nawigacji c.d.
wędrówka górska (m.in. Rez. „Bukowa Kalenica”,zabytkowa wieża na Wielkiej Sowie) wieczorem ognisko i nocleg w wiacie turystycznej na szczycie Wielkiej Sowy.

Kwiecień 21-22.04.07
- biwak survivalowo-przygodowy, dwudniowa gra terenowa w
lasach między Samotworem a Skałką

Maj 12-13.05.07
- rajd rowerowy w Górach Bystrzyckich i Orlickich, na trasie.
m.in. Rezerwat „Torfowisko pod Zieleńcem”, Zieleniec, Przeł.Spalona.
nocleg w Schronisku PTTK „Orlica”

Czerwiec 6-9.06.07
- Jura Krakowsko-Częstochowska (okolice Podlesic)
.maraton skałkowo-jaskiniowy, szkolenie alpinistyczne: zasady bezpieczenstwa, użycie sprzęt alpinistycznego, wspinaczka skalna, zjazdy z wysokich ścian (Okiennik Wielki), nauka penetrowania jaskiń o rozwinięciu poziomym, topografia, biwaki w namiotach i jaksiniach.

Lipiec II.połowa.
-Mazury i Suwalszczyzna;
obóz wędrowny krajoznawczo-przygodowy, rejs statkiem przez Wielkie Jeziora, grobowiec-piramida, Lasy Skaliskie, przyprawy przez puszczańskie rzeki i tratwą przez jezioro, Puszcza Romincka, leśna baza szkoleniowa i egzamin z przetrwania, najwyższe w Polsce wiadukty kolejowe w Stańczykach, Jez. Hańcza, Suwalski Parka Krajobrazowy, Cisowa Góra, , spływ kajakowy przez jez. Wigry, na koniec aquapark lub narty wodne w Augustowie

Możliwe są ewentualne, niewielkie zmiany w planie wypraw dotyczące terminów.

No, dosyć ciekawe Chociaż i tak najbardziej to kocha łażenie po górach - przeszła ze mną sporą część Sudetów - Góry Sowie, Masyw Śnieżnika i kawał Karkonoszy. Pod Śnieżnikiem w schronisku jest już rozpoznawalnym przez właścicieli gościem Podbiła też serce właścicielki schroniska pod Łabskim Szczytem.

Niestety nie mamy jak wyjeżdżać w każdy weekend i jak nie ma gór, to się zadowalamy spacerami po lesie

Krzyż na Giewoncie jest oświetlany co roku w rocznice śmierci papieża. Pomysł powstał z inicjatywy młodych górali, którzy taszczą na Giewont 130kg agregat, bynajmniej nie dlatego, że kazał im to robić jakiś przebrzydły pisor. Co do stałego oświetlenia mi to lotto, choć argumenty ekologów są co najmniej śmieszne.

"Nie można tworzyć stałego sztucznego źródła światła w Tatrach. To zaszkodziłoby zwierzętom i roślinom występującym w tym rejonie - dodaje.

Stanowisko parkowców popiera zresztą resort środowiska. - Szanujemy intencje tego pomysłu, ale oświetlenie na Giewoncie spowodowałoby dewastację przyrody poprzez podciągnięcie instalacji elektrycznej na szczyt. Poza tym zdezorientowane byłyby ptaki, choćby sowy, czy zwierzęta, dla których góry są domem. Dlatego odradzamy tego typu pomysł - mówi Janusz Zaleski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska i główny konserwator przyrody."

A schronisko na Morskim Oku (i inne) nie są źródłem światła w nocy? Roślinki? Kościół jest oświetlony, a dookoła jest pełno kwiatków nie zauważyłem, żeby nie zakwitały. Reakcja na forum też mnie śmieszy.

Osobiście uważam, że lepiej te pieniądze przeznaczyć na śmigłowiec dla topru.

Góry Sowie są jesienią przepiękne. I właśnie przypomniała mi się historia sprzed jakiś 4 lat. przemierzaliśmy z kumplem Góry Sowie w relacji Srebrna Góra - Walim z międzylądowaniem w Zygmuntówce. W schronisku doszliśmy do wniosku, że idziemy na Wielką Sowę na wschód słońca toteż zapytaliśmy gospodynię schroniska czy rano nie będzie problemów z wydostaniem się z schroniska. Po wyjaśnieniu sytuacji i uzgodnieniu, że o 5:00 spokojnie zastaniemy drzwi otwarte zwaliliśmy się na koje. Jednak już zasypiając zmieniliśmy plany (sprzyjała temu nieprzespana noc w pociągu). Ustalając godzinę wyjścia na 7:00. Nie wiedzieliśmy, że zacna gospodyni wstanie przed 5:00 aby specjalnie otworzyć na drzwi. Nie dopytywaliśmy jak długo czekała, ale sądząc po "wiązankach" musiało to być dość długo

ciekawe czy ecowarrior bedzie przechodzil kolo schroniska sowa - bo tam niedaleko sa takie dwa opuszczone pensjonaty ktore mi bardzo pachna na miejsce noclegowe wiec kazde zdjecia i informacje o tym miejscu sa baaaardzo pozadane!!

Pudelku, dzięki za otwarcie tematu, wczoraj wieczorem wróciłem a w piątek fotorelacja powinna ujrzeć światło dzienne... Buba, specjalnie mysląc o Tobie zrobiłem zdjęcie czegoś co mogłoby być ciekawym miejscem noclegowym (ale poczekajmy do piatku)...Ziołek, co do Zygmuntówki to również miałem ciekawą przygodę z właścicielką. Dotarłem z Wielkiej Sowy do Zygmuntówki około 17 zamówiłem piwko, zagadałem się i jakoś tak fajnie się gadało,że zapomniałem zapłacić...Po 10 min doszedłem do wniosku,że na Sowie było tak świetnie,że wrócę tam zobaczyć zachód słońca i prześpię się w schronisku "Sowa". Byłem już oddalony z jakieś 20 m i nagle słydszę okrzyk właścicielki "pieniądze, pieniądze, pan zapomniał zapłacić!!!!!Ja itak mam tanio, bo tylko 4 złote biorę" Ależ mi się głupio zrobiło, dałem jej 5 i nie chciałem reszty...

Na p.Srebrnej nie byłem, nie udalo się. Natomiast przy jednym ze schronisk (ale nie pamięta już, Orzeł czy Sowa) jest ładny tarasik z widokami. Fajne miejsce.
Trochę blisko te schroniska od Przełęczy Sokolej więc moze ci się trafic, czego nie życzę, jakiś spęd czy inna wycieczka.

Gdy byłem ostatnio na Wielkiej sowie to spotkałem typa z Wrocławia, który przyszedł do schroniska na boso. Pytałem się go z wałascicielką czy się aby nie boi żmij, bo ja je spotykam w tym roku notorycznie. Facet mi odpowiada "gdzie tam zmije, żadnych nie spotkałem i chyba już teraz nie występują"...A co do kapelusza to muszę sobie zakupić nowy, bo juz mi się nie mieszczą i ponad 15 odznak leży luzem...

Przede wszystkim zloty naszego forum. Stawiam je na pierwszym miejscu .
A dalej:
- pod koniec marca zamierzam pojechać w Pieniny przynajmniej na weekend - wejść przede wszystkim na Wysoką z Homolem - gdzie jeszcze nie byłem i odwiedzić schronisko Trzy Korony gdzie będzie Małopolskie Rozpoczęcie Sezonu Turystycznego - impreza którą lubię, udanie wypadła na Starych Wierchach w tym roku.
- w lipcu zamierzam pojechać na Szczytnik na kilka dni gdzie będę miał bazę wypadową m.in. na Śnieżnik (na który wreszcie pragnę wejść ), w Góry Stołowe - Skalne Grzyby, może odwiedzę też Skalne Miasto w Czechach i Góry Sowie. Wyjdzie przy praniu .
- Beskid Sądecki, gdzie wielkie zaległości też może na kilka dni
- oprócz tego jednodniowe lub dwudniowe wycieczki w Żywiecki, Śląski i Mały
Jest tyle do zobaczenia !

Hej

jak głoszą zapowiedzi powyżej

w pobliżu tej ścieżki będzie niedługo zbudowane
GÓRSKIE SCHRONISKO DLA WĘDROWCÓW .

Celebrianna i Bike - super że zaopiekujecie się kuchnią . Od tej chwili wszystko po prostu ma swój klimat .

Na razie są :
- dwie kuchmistrzynie urocze i z charakterem
- plan
- jedna cegła
- część przyszłego bardzo pysznego menu
* rogaliki drożdżowe z czekoladą
* chleb czasem świeży
* czekolada

Wszystko oprócz kuchmistrzyń leży pod plandeką .

Poszukiwani są nastepni współpracownicy !!!

Celebrianna proszę opowiedz coś o tej Wielkiej Sowie . Gdzie to w ogóle jest i jak tam jest ?

Teraz na razie wracam do Łodzi . Pozdrawiam .

Trudno mi sobie wyobrazić ! 92km??????????????????!!!!!!!!!!!!!

Jarzo to prawda czy straszysz? To gdzie wy tyle biegaliście?

Obiad w czasie treningu jedliście?

Kurcze to Ty pykniesz tą setkę na luzie

od 8:15 (bardo slaskie)
g. bardzkie
g. sowie
jedlina zdroj
do 18:45 (walbrzych glowny pkp)
w trakcie kilkanascie postojow. najdluzszy ok 15min na herbate. sumarycznie postoje nie wiecej niz 1h.
zywienie na trasie:

ja: 1,2l wody, banan, figa, rodzynki, pol czekolady, chalwa, bulka z szynka, herbata w schronisku.

wirek: prawie 3l wody, banan, figi, troche rodzynek, pol czekolady, 2 chalwy, pomidor, kawa w schronisku

skonczylo sie na dobrych humorach i planowaniu bicia rekordow w setce

ps. wydaje mi sie to lepszym tematem niz avatary suchego. juz mi sie znudzily

W niedziele wieczorem zakonczyla sie II Mamoniowa Jesien Filmowa, jedyna w Polsce plenerowa impreza filmowa skupiajaca sie na kinie dokumentalnym.

Przez trzy dni festiwalowych projekcji widzowie mieli okazje zobaczyc okolo 60 filmow dokumentalnych zarowno mlodych, wspolczesnych rezyserow jak i klasyke polskiego dokumentu. Szczegolnie wielu widzow zbieralo sie na nocnych, plenerowych projekcjach, gdzie z klimatycznie furkoczacego, muzealnego projektora filmowego na tasmy 16 mm wyswietlano wybitne polskie dokumenty z okresu PRL. Najwiekszymi brawami cieszyly sie instruktazowe filmy naiwnie przedstawiajace owczesna rzeczywistosc ( np. Mama Krysi jest wlokniarka). Pelna sala widzow obserwowala takze wieczorne projekcje mlodego kina dokumentalnego. Tutaj najwieksze brawa zebraly filmy: Rudaki, Po cud, oraz laureat ostatniego festiwalu filmowego w Krakowie - Antykwariat.

Druga edycja Mamoniowej Jesieni Filmowej dowiodla, ze tego typu imprezy maja racje bytu i sa potrzebne. Wielu widzow podkreslalo, ze oprocz takich wydarzen nie mozna wlasciwie nigdzie zobaczyc polskich filmow dokumentalnych, a mlodzi tworcy tylko tutaj moga sie zaprezentowac. Dodatkowym smaczkiem jest samo miejsce, w ktorym impreza sie odbywa - gorskie schronisko turystyczne na wyskokosci okolo 900 m. npm. ( Sokolec, Gory Sowie).
Program jaki mozna bylo zobaczyc znajduje sie na stronie festiwalu www.jesienfilmowa.webpark.pl, tymczasem organizator imprezy - Klub Filmowy im. inz. Mamonia ( www.filmowcy.prv.pl ) juz zaczyna przygotowania do kolejnej Mamoniowej Jesieni Filmowej.

Kochani,
pani Teresa, którą poznałam podczas spaceru z psami
znalazła 12 lutego 2007 przy ul.Brackiej w Łodzi takiego małego 5-kilogramowego sympatycznego czarnego kudłaczka:


psiak został zbadany przez weterynarza (lecznica Sowa),
jest zdrowy, ma książeczkę zdrowia, został odrobaczony
weterynarz określił wiek psa na 6-7 lat

niestety psiak nie ma chipa, co nie ułatwia szukania właścicieli
pani Teresa zgłosiła znalezienie psa w schronisku na Marmurowej,
dała też ogłoszenia w lokalnej prasie - niestety na razie nikt się nie zgłosił

pilnie szukamy dotychczasowych właścicieli lub nowych wspaniałych opiekunów dla kudłaczka - pomóżcie proszę

tel. do pani Teresy 042/ 656 53 49

ogłoszenie psiaka na www.ale.gratka.pl:
http://ale.gratka.pl/ogloszenie/4937..._czarnego.html

Hej jest plan

Jedziemy 13 w Góry Sowie

Wyjeżdżamy z wrocka ok 16-17 w piątek i dojeżdżamy to Ząbkowic Ślaskich. Z tamtąd dostajemy się jakoś do Srebrnej Góry (tylko 7km). Tam gdzieś rozbijamy obóz. Śpimy pod plandekami.

Na drugi dzień wstajemy i idziemy zwiedać forty w Srebrnej Górze następnie czerwonym szlakiem do schroniska Zygmuntówka. I tam śpimy tez pod plandekami.

Na trzeci dzień schodzimy do Walimia i tam zwidzamy jedną ze sztolni. Największą i wracamy do Wrocka.

Niezbędne żeczy na cały team to 1-2 saperki i 1-2 siekierki, sznurek, 1-3 plandeki.

Niezbędne żeczy na osobę to menażka, niezbędnik, nóż, śpiworek, karimatka, i 3 lirty wody na pierwszy dzień (1,5 na posiłek w piątek i sniadanie w sobotę i 1,5 na wędrókę do Zygmóntówki)

Koszt niestety to ok 40zł wstępnie.

Prosze oszybką deklaracje kto jedzie.

Ano, takie 10 dni w górach po 25 km dziennie i kondycja dobra. Zawsze jak wracam z takiego wyjazdu jestem lżejszy o 2-3 kg i mnie nie dusi po fajkach przez jakiś czas xD. A jak się śpi? Wpadasz do schroniska, płacisz za pokój, rzucasz rzeczy, pierwsze co robisz to prysznic, potem kolacja, kładziesz się o 20-21 i zasypiasz w 5 minut. Wstajesz 7 rano i tak ciągle :>. Dla mnie bomba.

W Bieszczadach jak byłem to pamiętam, że spałem bodajże w Ustrzykach tylko nie wiem czy Dolnych czy Górnych. Które to te mniejsze? Przy jakimś kościele miałem pokój ze znajomymi w takim domu, nie wiem jak się nazywa.

Super sprawa :>.
Albo muchy w Beskidzie Niskim. xD

Generalnie to kocham góry. Każde, nawet te które znam już całe i mi się znudziły czyli Góry Sowie.

polimeria - zazdroszcze Ci takich problemów..... Ma sie rozumiec, ze i koty i psy?

pogaduszka - tez kiedys wzielam pieska ze schroniska. Ale nie zyje dzisiaj. Dluga historia... ;-(
Co do puchacza - nigdy nie widzialam w zyciu puchacza! widzialam kiedys za to, jak facet w kiosku Ruchu (!!!) mial sowé!! Prawdziwá, realná sowé!!!! Siedziala sobie jak gdyby nigdy nic na tej niby "ladzie"

p.s. Weterynarz zachowal sie jak dran. Znam tez takich :/ Nie wiem, po co robili weterynarié. U nas w miescie jest weterynarz, (w sumie dwóch razem), którzy celowo usypiali zwierzéta, bo im sie leczyc nie chcialo.... (a dla zwyklej kasy mogli juz to zrobic) ;-(

Kończąc chciałbym podkreślić, że miejsce na rowerową wycieczkę (pieszą i inną również), które proponuje Tobie Drogi Internauto, jest pod każdym względem godne uwagi, Góry Sowie, są i będą, dla mnie najpiękniejsze, to tutaj jeżdżąc na rowerze naprawdę wypoczywam. Jestem przekonany i gwarantuję Ci, że jeśli przyjedziesz do Nowej Rudy lub obok do Sokolca, Jugowa, Przygórza, Woliborza... , to spędzisz miłe i niezapomniane chwile, szalejąc po sowich ścieżkach na rowerze a w zimie na nartach.

W sprzedaży w schronisku Sowa............

Albumy historycznych i zdjęć z całego obszaru Gór Sowich (Eulengebirge). Standartowy album składa się z składa się z 100 zdjęć!!! w formacie 10-15cm w promocyjnej cenie . Albumy są podzielone tematycznie według miejscowości ( np.Nowa Ruda, Walim, Sokolec itp. ) i regionów Gór Sowich. W większości, są to unikalne zdjęcia, przedstawiające znane każdemu turyście miejsca, które obecnie już nie istnieją, lub zupełnie inaczej wyglądają.

Wczoraj pod Kościołem Mariackim w Krakowie znaleźliśmy małego ptaka. Długo zastanawialiśmy się co to za gatunek (początkowo myśleliśmy że to sowa) , dziś jednak jednogłośnie stwierdziliśmy że to Jerzyk. Maluch dość chętnie zjadł parę kawałków piersi z kurczaka. Niestety niczego innego nie było pod ręką. Wiemy że je muchy i inne drobne owady znalezione podczas lotu ale niestety (?) w okolicy jest bardzo mało much.
Nie wiemy co mamy z nim zrobić. Myślałam na oddaniu go do schroniska dla bezdomnych zwierząt ale wiem z doświadczenia że tam nie znajdzie odpowiedniej opieki. Próbowałam z zoo, ale jeszcze nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Czy ktoś wie co mam z nim zrobić? Nie mam zbyt dużej wiedzy na temat ptaków. W dodatku na szyi ma dość dużą bulkę. Nie wiem czy to ma tak być, po prostu się nie znam. Proszę szybko o odpowiedź. Bardzo martwię się o jego stan zdrowia.

Dołączam jego zdjęcie, któro wysłałam również do kierownika zoo, kiepskiej jakości ale może to coś pomoe.

[url=http://imageshack.us][img=http://img513.imageshack.us/img513/8987/ptak36ng.jpg][/url]

[url=http://imageshack.us][img=http://img48.imageshack.us/img48/3056/ptak20rk.jpg][/url]

Bardzo proszę o pomoc.

Proponuje w najblizszych tygodniach wyprawe w góry te zacne i dla mnie nieznane. Wyprawa ma zawierac rowery, zwieksza zasieg wypraw jako ze planuje wstepnie wyjazd stacjonarny. Dobry dojazd pkp do Dzierżoniowa, i noclegi w schronisku Zygmuntówka (15-20zł)

Jeremiasz chetny?

Hoffi - a nie przeszkadzają Ci zdezolowane latarnie na Wielkiej Sowie?
Mnie tam wieża na Śnieżniku nie przeszkadza. W końcu spowinniśmy się już do tego przyzwyczaić, patrząc na takie szczyty, jak Śnieżka czy Pradziad. Jeśli powstanie sama wieża, bez wyciągu, to będzie ok., nie wszystkie dresy się tu wdrapią. Ale wyciągu i tak nei można zbudować, gdyż szczytowa kopuła Śnieżnika objęta jest ochroną rezerwatową.
Mnie osobiście podoba się pomysł odbudowania wieży na Borówkowej, jakoś do tej pory szczyt ten był taki smutny z fundamentami dawnego schroniska. A teraz jest wieża, a więc i troszkę ludzi. Bo góry bez ludzi to nie góry.

Schronisko Szwajcarka - ta sama sytuacja - jest parking na przełęczy i stoją auta pod samym schroniskiem...


parking parkingiem, ale to dla mnie wlasnie najmniej urokliwe miejsce, choc z innego powodu..

poza tym nie lubie szczytu wielkiej sowy, gdzie nie dosc ze wieza jest albo zamknieta albo za wejscie trzeba zaplacic to jeszcze strasza tabliczki "teren monitorowany"..brrrrrrrrr

Super trasa, bardzo ciekawa.
Co do Srebrnej Góry to jest tam schronisko PTTK, które notorycznie uskutecznia noclegi zielonych szkół, skautów itp, więc radzę najpier tam zadzwonić.
Co do przeł Walimskiej i Zygmutówki, to radzę zacząć wędrówkę wcześniej od Walimia - Rzeczki, zwiedzić podziemne sztolnie i wdrapać się na Wielką Sowę, gdzie jest wieża widokowa z piąkną panoramą Sudetów.
Radzę również pokombinować trase tak aby wylądować w rejnie Andrzejówki w Górach Kamiennych - baaardzo urokliwe miejsce, jedno z moich ulubionych. Zaliczyć słynną północną "ścianę" Waligóry i udać się przez Grzmiącą i Głuszycę do Tajemniczego Poziemnego Miasta, z którego można uderzyć do Walimia.

Moja propozycja dla Was jeżeli chodzi o Kamienne i Sowie:

Z Rudaw udajcie się do Wałbrzycha, dalej busem do Sokołowska. W Sokołowsku objerzyjcie sobie ruiny (piękne!) sanatorium Grunwald, odszukajcie oryginalną cerkiewkę, następnie w górę doliną Sokołowca do Przełęczy Trzech Dolin, tam stoi Andrzejówka. Tutaj proponuję nocleg - niesamowita jadalnia i miły, sympatyczny gospodarz. Tego dnia na lekko możecie jeszcze zrobić Waligórę.
Rankiem uderzacie na szlak czerwony i robicie Klin, Turzynę, Jeleniec i ruiny zamku Rogowiec (piekne widoki na północ!). Schodzicie do Grzmiącej, tam stoi piekny drewniany kościółek (ewenement w Sudetach), schodzicie dalej do Głuszycy, a dalej czarnym szlakiem martyrologii przez Kolce do Podziemnego Miasta Osówka. Tam obowiązkowe zwiedzanie!! Następnie ciągle czarnym szlakiem idziecie do Walimia i tu również zwiedzacie podziemia. Czas pomysleć o spaniu. Tutaj zgadzam się z JP - schronisko Orzeł nad Rzeczką.
Rano uderzacie na Wielką Sowę (wieża widokowa), z której udajecie się w kierunku Srebrnej Góry robiąc "grań" Sowich. Po drodze Zygmuntówka, Kalenica (wieża widokowa). Nocleg w Srebrnej...jeżeli będą wolne miejsca...

Taką mam propozycję.

ale musial byc super wyjazd! a te opuszczone pensjonatu kolo schroniska sowa sa otwarte (tzn. mozna jakos wlezc do srodka???) no a szopopasnik pierwsza klasa!! moze jakies dokladniejsze wskaowki gdzie go szukac??
a ja myslalam ze sowie sa zagospodarowane i zadeptane... a tu widze takie myslenie to wielka pomylka! strasznie fajne zdjecia!!!

mam jeszcze pytanie o te opuszczone pensjonaty kolo schroniska sowa. Czy one sa blisko tego schroniska?? w ktora strone?? sa przy jakims szlaku?? bo gadalam z paroma znajommi co byli w schronisku sowa a tych budynkow nie widzieli.. a jadac w te gorki bedzie mi baaaaardzo zalezec zeby ich nie przeoczyc

O ile mnie pamięć nie myli to jeden z budynków ze zdjęcia wirka nazywał "Zosieńka"a drugi to chyba "Lucynka". Chociaż jak patrzę na zdjęcie w moich archiwaliach to mam pewne wątpliwości co do "Lucynki".
Kilka razy przechodziłem obok schroniska Sowa w okresie, gdy je remontowali i myślałem, że w te dwa obiekty też "ożyją"

Dorzucę do tematu kilka swoich przemyśleń.

Jak dla mnie papier przewodnika sudeckiego to strata czasu i dokument nie warty wysiłku.
Sudety to góry znacznie bogatsze niż wiedza kursowa i zdecydowanie lepiej poznawać te góry na własną rękę przy wykorzystaniu różnorodnych źródeł.

Pomysłodawcom reżimowych ograniczeń, że powyżej 1000 m w grupie tylko z licencjonowanym przewodnikiem życzę aby te wszystkie pomysły podzieliły los karty pływackiej.

Druga sprawa tzw. PTTK to po za nielicznymi wyjątkami komunistyczna ruina. Znalezienie schroniska gdzie można zjejść coś na poziomie czeskiej gastronomi to zadanie prawie niewykonalne. Nocowanie w obiektach PTTK przy dobrze rozwiniętej agroturystyce i jeszcze istniejących schroniskach PTSM to zwykłe wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Rafal

P.S. Lechu, czy nadal jest poziomica 1000 i kwalifikuje wejście Twojego klubu na Wielką Sowę jako nielegalne?

Lechu byłeś kilka razy na wycieczkach klubowych w czeskich Sudetach,
czy nadal masz jeszcze ochotę po za pewnymi wyjątkami pchać się w polską stronę gór?
Rozumiem, że polskie prawo nie zabrania aby Twój klub zorganizował i prowadził jakiś fajny wyjazd zorganizowany w czeskich Karkonoszach czy Jesenikach. Nie mylę się?

Gość dnia 11-09-2008 08:39, w całości zmieniany 1 raz

Całe szczęście, że nie wszyscy zgadzają się z moimi ocenami polskich gór w stosunku do czeskich.
Moja negatywna ocena stanu infrastruktury po polskiej stronie w stosunku do czeskiej miała tylko pobudzić do myślenia.

Mnie, mimo wielu postów, upadek turystyki po polskiej stronie gór zaczyna coraz mniej przeszkadzać. Po prostu częściej jestem w czeskich Sudetach niż polskich.

Owszem będąc w czeskich górach na granicy dostrzegam ogromną różnicę między Polakami i Czechami. Podczas jednodniowych wypadów na Przedgórze Sudeckie czy w Góry Sowie jestem zmuszony do oglądania śmieci na szlaku; jednakże nie zrezygnuję z tych wypadów bo są śmieci czy stonka na szlaku. Góry dla mnie są zbyt ważne aby z powodu złego oznakowania z nich zrezygnować. I tyle.
Pociągiem jechałem po polskiej stronie Sudetów ostatni raz 2 lata temu. Bardzo rzadko wchodzę do schroniska PTTK, może 10 lat temu nocowałem w tego typu obiekcie.

tomaszll dnia 08-05-2009 14:47, w całości zmieniany 1 raz

Dokładnie 5-go wieczorem dzwoniłam do Sowy i zostałam zwyczajnie spławiona. Pan mnie poinformował, że naprawdę nie ma czasu na rozmowy!!! I prosił, żeby przypadkiem nie przyjeżdżać, bo są po prostu zawaleni!!! Grypa kolegi zmusiła nas do zaniechania wyjazdu do Chatki Górzystów. Sowa to miało być bliżej i szybciej w schronisku i ... nie wyszło... A mogliśmy się widzę nawet spotkać... Nie wiem po jaką cholerę tam dzwoniłam, prawie nigdy nie rezerwujemy noclegów, ale prawie widzę robi jednak różnicę.

Mnie też podoba się to zdjęcie z fruwającym pomponem

Dokładnie 5-go wieczorem dzwoniłam do Sowy i zostałam zwyczajnie spławiona. Pan mnie poinformował, że naprawdę nie ma czasu na rozmowy!!! I prosił, żeby przypadkiem nie przyjeżdżać, bo są po prostu zawaleni!!!
...miałem to szczęście, że uczyłem się "turystyki" przez parę lat na studiach, no i to co widzę obecnie to po prostu szkoda słów. Jakiś czas temu wybraliśmy się ze znajomymi od Przesieki do Szklarskiej Poręby (przez stronę czeską) tam sprawa ma się wręcz wspaniale, super schroniska, obsługa i wyposażenie, po polskiej stronie to nie wiem bo nawet nie wchodziliśmy - znajomi odradzili.
Po prostu opinia naszych schroniskach idzie w świat, to nic dziwnego, że turyści starają się je omijać...

dzieci wychowują przede wszystkim rodzice- to primo.
"kiedy te dzieci dorosły i same doczekały się dzieci, to czego dobrego mogły te swoje dzieci nauczyć?"
obsługa w Sowie dziećmi nie była - to secundo.
Nie byli kiedyś dziećmi? A skąd wynieśli chamstwo i arogancję? Z domu albo ze szkoły. Gdyby kiedyś uprawiali turystykę pod kierunkiem dobrego wychowawcy, nocowali w schroniskach w różnych warunkach, wychowawca by ich nauczył kultury turystycznej i rozumienia ducha turystyki wędrówkowej, to na pewno by się dziś inaczej zachowywali prowadząc schronisko.

Rano pogoda nie zachęcała do wyjścia z domu, ja jednak postanowiłem wybrać się na wspominkową wędrowkę po Górach Sowich.
Z moim przyjacielem wyruszyliśmy z Walimia zielonym szlakiem na Przełęcz Walimską, a z tamtąd niebieskim szlakiem na szczyt Wielkiej Sowy.
Na szczycie było chłodno i mglisto więc, nie było sensu wchodzić na wieżę. Zjedliśmy szybko drugie śniadanie i poszliśmy czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy Jugowskiej a następnie schroniska Zygmuntówka.
Po drodze na Przełęcz Jugowską miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć tablicę upamiętniającą Hermanna Henkela. Następną ciekawostką był widok budowy na szczycie Rymarza.
W Zygmuntówce chwilę odpoczeliśmy napiliśmy się herbaty i ruszyliśmy na Kalenicę.
Bardzo ciekawiło nas co to za obiekt powstaje na Rymarzu, więc zostawiliśmy szlak i poszliśmy bez znaków na szczty Rymarza.
Na szczycie podczas rozmowy z robotnikami okazało się, że na Rymarzu budowane jest nowe schronisko.
Po dotarciu na Kalenicy weszliśm na metalową wieżę lecz widoki z niej były kiepskie.
Następnie wróciliśmy na Rymarza a z tamtąd zeszliśmy zobaczyć Bukową Chatę.
Naszą wycieczkę zakończyliśmy w Jugowie.

Jutro postaram się wstawić kilka zdjęć z wycieczki

Pozdrawiam Syrioosh

Ja też nie wiem czy piwko już jest w Zygmuntówce. Na piwko wstąpiliśmy do Bukowej Chaty wracając z Kalenicy i idąc do Jugowa.
Bukowa Chata posiada ciekawie urządzone wnętrze.



Fragment wnętrza Bukowej Chaty



Widok na powstające schronisko na Rymarzu

Czy ktoś wie coś więcej na temat tej ruinki w pobliżu Wielkiej Sowy?
Ze słownika M. Staffy dowiedziałem się tylko tyle, że są to pozostałości po schronisku narciarskim.





Pozdrawiam - Syrioosh



Myślę, że gospodarze mieli dużą grupę, wykonali sporo pracy i powinni odpocząć i zamknąć na dzień schronisko i odmówić Wam noclegu.
Niestety specyfika polskiego jeszcze chorego kapitalizmu nakazuje pracować 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu.
Tutaj wzorem są Czechy gdzie normalnie zamyka się na jakiś czas ichniejsze schroniska. Dla gospodarzy jest czas na pracę i odpoczynek.

I czas najwyższy już pogodzić się z faktem, że turystyka plecakowa zdechła i schroniska aby utrzymać się muszą postawić na grupy zorganizowane.

Ja chwalę Sowę za umiarkowane ceny, szacunek dla turysty tzn. nocleg w pościeli bez konieczności noszenia własnego śpiwora niezły bufet
no i ciepłą wodę całodobowo w prysznicach co w wielu obiektach PTTK jest niemożliwe do spełnienia. Klimat oceniam na 10 pkt.
bardzo jestem ciekawa jak odnosili sie do tej duzej grupy co byla dzien wczesniej. Nic dziewczyny nie wspominaly??

nic nie mówiły, ale pewno lepiej, bo to w końcu "grupa zorganizowana"

ecowarrior tam kiedyś nocował i sobie chwalił, dlatego tam poszliśmy. ale obsługa była inna - może to jest odpowiedź. natomiast jeśli chodzi o Orzeł, to nie spałem, ale większość opinii stwierdzała, że klimat tam gorszy od Sowy. zresztą dzwoniłem tam w piątek i na sobotę mieli już full.

jeszcze odnośnie hasła, że jak byli zmęczeni to powinni nas wywalić - to nie jest kapitalizm, to jest właśnie zachowanie żywcem wzięte z socjalizmu, gdzie klientów mieli w d... . rozumiem jeszcze sytuację, że np. na stronie www schroniska jest podane, że dnia takiego a takiego mają zamknięte - ale nie że człowiek przychodzi zmęczony po trasie do obiektu zapraszającego wszystkich w swe progi, a tam zamknięte na głucho i radź sobie dalej sam.

...jeśli chodzi o Orzeł, to nie spałem, ale większość opinii stwierdzała, że klimat tam gorszy od Sowy. zresztą dzwoniłem tam w piątek i na sobotę mieli już full.
Sowa twierdziła, że na glebę nie przyjmuje z powodu przepisów przeciwpożarowych. tyle tylko, że obiekty PTTK przyjmują


I co z tego, że PTTK kładzie na glebę. Kładą ich sprawa, prywatne schroniska nie muszą.
Poza tym nie każde PTTK kładzie( => Murowaniec podobno zawiesił takową działalność).

732 - Dziczek (Góry Sowie)

KAMIEŃ - schronisko PTSM "Halny"
kategoria schronisko (są pokoje 3 i 4 - osobowe)
cena: 20 zł (bez zniżek), 15 zł (cena ze zniżką)
ogólna ocena:*****
uwagi: pokoje przyzwoite i czyste, łazienki ogólnodostępne (codziennie sprzątane, bez problemów z papierem toaletowym), kuchnia ogólnodostępna (nawet dwie kuchnie), sala TV, świetlica, stół do ping-ponga, świetnie zagospodarowany teren z boiskami do piłki nożnej i siatkowej, miejscem do grillowania, stolikami, wiatami itp., teren duży i ogrodzony, sporo miejsca do parkowania i ... piękny widok na Góry Izerskie
P.S I nikt się nie czepia że ktoś wypije sobie piwko lub dwa

Jestem tu nowy, wiec przede wszystkim bardzo gorąco witam wszystkich forumowiczów
Ostatnio wpadłem na pomysł, aby wraz z kilkoma osobami wybrać się w małą eskapadę po Sudetach w maju lub czerwcu 2007. Planuje aby przyjechać pociągiem z Gdyni do Szklarskiej Poręby i stamtąd przejść aż do Masywu Śnieżnika, oczywiście zdobywając sam Śnieżnik Potem zejście w dol i z Kłodzka do domku. Dziennie zasuwając po jakieś 6-10h to pewnie wyjdzie z 8-10 dni tak na oko bo jeszcze nie mam wszystkich mapek (Góry Kamienne i Sowie). Jeśli chodzi o kontakt z górami to ograniczył się on zaledwie do 3 obozów sportowych i jakichś koloni sprzed kilku laty, jednak myślę że aby przejść Sudety jakieś specjalne umiejętności nie są do tego potrzebne A o kondychę to się nie martwię bo trenuję biegi długodystansowe i maksymalny wysiłek nie jest mi obcy
Moje pytania do Was:
Czy warto się na coś takiego szarpnąć?
Którędy iść żeby zobaczyć możliwie jak najciekawsze miejsca?
Czy są jakieś problemy z noclegami w schroniskach?(potrzebne są jakieś wcześniejsze rezerwacje?)
No i co zabrać na taką wyprawę, bo też nie ma co brać za dużo rzeczy bo to bez sensu ale jakieś minimum na bank jest potrzebne?(jakie buty?)
Z góry dziękuję za odpowiedzi i rady

Hej,
Ja byłem w tych okolicach we wrześniu 2006r, ale na Ostasa nie wchodziłem. Połazikowałem za to po Broumovskich Stenach i skalnych Miastach. Wówczas schronisko na Hvezdzie było zamknięte, kapliczka też. Sprzed kapliczki jest fenomenalny widok na Broumov i okolice (G. Kamienne, G Sowie).
W samych górach jest kilka widokowych skałek, wartych odwiedzenia.
Bazę wypadowa mieliśmy w mieścinie na Policami - nazwy nie pamiętam, muszę zajrzeć do mapy - ale polecam to miejsce - tanio, dostęp do kuchni, a na dole czeski pub i gospoda!!
W razie konkretnych pytań służę pomocą.

Jeżeli temat jest nadal aktualny a myślę, że tak to proponuję weekend w pięknych i tajemniczych Górach Sowich.

Atrakcji jest tu bardzo wiele na przykład:
- Zamek Grodno
- Kompleks Riese z podziemnymi obiektami w Osówce, Rzeczce i Włodarzu
- Wieże widokowe na Wielkiej Sowie i Kalenicy
- Fort w Srebrnej Górze

Baza noclegowa też jest dobrze rozwinięta. Jeśli się nie mylę to Góry Sowie zajmują drugie miejsce po Karkonoszach pod względem ilości schronisk górskich

Pozdrawiam Syrioosh

Mam pytanie odnośnie nart biegowych Gdzie w pobliżu wrocka można pobiegać na nartach Czy musze jechać aż do Jakuszyc żeby znaleźć przygotowane trasy

Jesli przygotowane trasy to, niestety, najbliższe są Jakuszyce. W Sowich i w Suchych znajdziesz świetne tereny, częto tez i przetarty szlak ale nie są to zrobione trasy. Ponoć miało być coś robione w Kletnie, słyszałem o Srebrnej Górze, a także, że czasem (raz do roku?) robione jest coś w okolicach Wielkiej Sowy i Schroniska "Sowa". Nie znam jednak żadnych faktów, ktore by te pogłoski potwierdzały. Za to wiele znajdziesz terenów po stronie czeskiej - Ricky w Orlickich, Harrachov i w ogóle ta cześć Karkonoszy, czeskie Góry Izerskie....

Wojtek >> chyba Zygmuntówka -:)
W zeszły weekend podchodziłem tą drogą z przełęczy na Kozie siodło - bardzo fajna, omija się strome podejście. Idąc dalej - na drugą stronę Koziego Siodła trafiliśmy na przygotowane trasy koło schroniska Sowa - czy może ktoś wie, ile ich jest i czy jest jakiś ich plan?

Wracałem z Jugowskiej, tak - jak piszesz - do Bielawy, ale niestety trasa była podziurawiona przez pieszych ....

No niestety... Sprawdziłem dzisiaj osobiście, że mapy szlaków przy schroniskach: Orzeł i Sowa nieuwzględniają szlaków biegowych . Są tam - i owszem - doskonale rozpisane znakowane szlaki piesze.

Z okolic samej Wlk. Sowy polecałbym pętlę w okolicach schroniska "Sowa". Spod schroniska wyznakowano nowy szlak pieszy - żółty - w stronę Koziego siodła. Równolegle biegnie tędy niebieski szlak narciarski. Szlakiem tym można brnąć przez las do miejsca oznaczonego jako Czarny Niedźwiedź (to jest ok. 5 min. drogi przed Kozim Siodłem). Tutaj szlak krzyżuje się z szerokim duktem. Ścieżka do Siodła prowadzi prosto, szlak narciarski skręca w prawo (chyba na Przeł. Jugowską), a na bieżkach warto odbić w lewo. Dojdzie się wtedy drogą pod szczyt Wielkiej Sowy, skąd można miło zjechać do schroniska "Sowa". Oczywiście szlakiem żółtym można przejść do Koziego Siodła i wjechać na Wlk. Sowę (w lewo) albo zjechać na Przełęcz Jugowską (w prawo). Trasa z Przełęczy na Sowę jest rokrocznie przecierana przez Waltera02 .

Pętla, którą opisałem wyżej, prowadzi w większości lasem, dlatego nie spotkałem tam zlodowaciałego albo przewianego śniegu, który w okolicach wierzchowiny Wielkiej Sowy jest po prostu obowiązkowy.

Hmm ja na twoim miejscu wybrałbym się nie autem. dzięki temu można nieskrępowanie chodzić gdzie się chce i nie martwić zostawionym gdzieś tam samochodem. Przynajmniej ja do tej pory nie byłem w Sowich blachsmrodem. Noclegi możesz sobie rezerwować lub nie w schroniskach - Zygmuntówka, Sowa, Orzeł lub w licznych gospodarstwach agroturystycznych. Ja na wiosnę 2008 roku przeszedłem wzdłuż całe Sowie (niebieskim i czerwonym od Zagórza do Srebrnej Góry) i polecam Ci tą opcje http://forum.sudety.it/viewtopic.php?t=1305

OT, bo to autobus PKSu, ale myślę że ciekawa wiadomość na weekend nie
zaszkodzi :-)

http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35019,2888125.html

Łoś zginął pod kołami autobusu w Jaworzu

Zobacz powiększenie
Łoś z Jaworza zginął pod kołami autobusu
Fot. Paweł Sowa/Agencja Gazeta

  Marcin Czyżewski 26-08-2005 , ostatnia aktualizacja 26-08-2005 19:45

Wybite dwie szyby, pogięta blacha i zderzak, uszkodzona kolumna
kierownicy - to efekty zderzenia autobusu bielskiego PKS-u z... łosiem.
Zwierzę, które przywędrowało w Beskidy nie wiadomo skąd, zginęło na miejscu.

Takiego zdarzenia na Podbeskidziu nie przypominają sobie ani policjanci,
ani myśliwi, ani pracownicy PKS-u. Wczoraj o godz. 8.30 autobus linii
Bielsko - Skoczów przejeżdżał główną drogą przez Jaworze. - Nagle
zauważyłem, że rowem biegnie duży łoś, który w mgnieniu oka wyskoczył na
ulicę, prosto pod moje koła. Nie miałem możliwości żadnego manewru.
Zwierzę musiało być ciężkie, bo uderzenie było bardzo mocne. Dwóm
pasażerom na szczęście nic się nie stało, ja dostałem kierownicą w
brzuch - opowiadał nam zdenerwowany kierowca.

Łoś, który okazał się kilkuletnią klępą, zginął na miejscu. Jego
pojawienie się na drodze w Jaworzu zdziwiło wszystkich. - Nie
przypominam sobie takiego zdarzenia. W autobusie są wybite dwie szyby,
wgnieciony zderzak i podszybie. Straty wynoszą około 6 tys. zł - mówi
Wiesław Budzowski, dyrektor bielskiego PKS-u.

Michał Jordan, prezes Polskiego Związku Łowieckiego w Bielsku, nie ma
pojęcia, skąd łoś mógł się znaleźć w Jaworzu. - One nie występują w
Beskidach. Ale łosie mają to do siebie, że w pewnym momencie im odbija i
zaczynają wędrować. Ich najbliższa ostoja jest w Puszczy Dulowskiej w
okolicach Chrzanowa, ale ten mógł przejść nawet przez pół Polski, ze
wschodu. Zdarzało się, że łosie były tu już widywane. Żaden jednak nie
zginął na drodze - mówi Jordan.

Autobus z miejsca wypadku odholowała pomoc drogowa. Martwego łosia
zabrali do utylizacji pracownicy schroniska dla zwierząt w Cieszynie.


A więc na Wasze piękne prośby odpowiadam i postaram się streścić ostatnie dwa tygodnie moich wakacji.
Pamiętam, że w niedzielę 19 sierpnia wyjechaliśmy ja, tato oraz przyjaciel taty z harcerstwa - Rafał ps. Variat (ciekawe dlaczemu:D) w Góry Sowie. Samochód zostawiliśmy w Miejscowości Jemna i ruszyliśmy do schroniska w Srebrnej Górze odwiedzając przy okazji okoliczne forty. W schroniksu była dłuższa przerwa na obiad i piwko ( a jakże!) (dla panów, rzecz jasna), po której zeszliśmy do oddalonej o 15 km miejscowości Bardo. Nie obyło się bez przygód typu Variat kazał mi zbiegać z cieżkim plecakiem z górki, itp :P Zmachani doszliśmy do niej pod wieczór, rozbiliśmy obozowisko i po wycieczce panów do sklepu spożyliśmy kolację ( co nie oznacza, że od razu poszliśmy spać:D)
Drugiego dnia ruszyliśmu w badzo podobną, aczkolwiek broń Boże identyczne drogę powrotną. Znów był obiad w Srebrnej i nic poza tym się ciekawego nie działo prócz tego, że ledwo szłam prze pęcherze i odciski... Ale wyprawa była bardzo udana.
Następnego dnia po powrocie wyjechałam już z całą rodziną (mama, tata, ja) w to samo miejse na MAzury co wcześniej z tym, ze tym razem bylo juz troche bardziej lajtowo, była łądna pogoda, więc głównie kąpaliśmy sie, plażowalismy ale jednak chodziliśmy po lasach kilometrami. w niedzielę 26 starsi wyjechali do domciu a ja zostałam pod opieką kierownika , który jest przyjacielem rodziców z harcerstwa, i jego rodzinki. Zostałam do środy nańcząc jego dwie córki 8 letnie bliźniaczki:D MOje powołanie jak widać
Po powrocie i kilkudniowym pobycie w domu zadzwonił Krycha ze 108 z informacją, że już nei mam wolnego ostatniego weekendu wakacji, poniewaz organizujemy festyn dla dzieci, koło Hali Stulecia... Było świetne, w pierwszy dzień dużo się dzialo, noc w wielkich 'francuzach' po dwie osoby także i widok po przebudzenia Hali Ludowej pozycji leżacej jeszcze lepszy. W drugi dzięń zaś z kolęga kwestowaliśmy na Domy Dziecka 7 godzin. Amen.

"Na odpowiedni rozmach zdobyłem się jednak dopiero w r. 1930. Tak się szczęśliwie złożyło, że dostałem trzy miesiące urlopu i mogłem je w całości spędzić w Tatrach. Postanowiłem zerwać z dotychczasowym systemem włóczenia się po schroniskach, które mi do cna obrzydły z powodu swego brudu i rozgwaru, a zamieszkać w namiocie. Rozbiłem go 7-go czerwca w Dolinie Zimnej Wody i począłem chodzić samotnie. Powiodło mi się zdobyć kilka ścian, grani i przełęczy, dotąd ludzką nogą niedotkniętych: południowo-zachodnią grań Łomnickiej Kopy, południową grań Łomnicy (po czym dobrowolnie przenocowałem sobie sam jeden na potężnie jeszcze zaśnieżonym szczycie Łomnicy), północno-wschodnią ścianę M. Kościoła i niezapomnianą Przełęcz Ciemniastą w Dolinie Zimnej Wody.
Rozkoszne to było życie! Namiot mój, rozpięty w lesie między dwoma smrekami, niezmiernie dziwił chmary ptactwa, drącego się na wyścigi od rana do wieczora. W nocy, niesamowicie czarnej, zanosiły się od śpiewu słowiki, bełkotał spadający kaskadami strumień, zdala dolatywał potężny bek jelenia na rykowisku, czasem znagła wybuchnęła piekielnym śmiechem sowa, aż serce się zatrzęsło z przerażenia -- i znów majestatyczna cisza gór. W dzień zaś: to złota pogoda, to mgła i wichura, to ulewa i pioruny, straszliwym łoskotem roztrącające się po tysiąckroć od skalnych przepaści. Pustki w górach panowały ogromne. Jeszcze na szczęście nie rozpoczął się sezon turystyczny i nie było przeludnienia.
Przybył za to ktoś, bardzo mi drogi, kogo niecierpliwie oczekiwałem: "

Ale się naładowałam pozytywnie. Rzeczywistosć jest jaka jest. Nieustanny kołowrotek.
Niezmiernie cieszy mnie sama myśl o Tatrach i niecierpliwie czekam na sezon górski i na spotkania z kompanami górskich przygód.

Witajcie !

Widzę, że mały niepokój wkradł się w szeregi i to moja wina
(mimo, że z niektórymi byłam w kontakcie na PW)

Bardzo Was przepraszam...

Już nadrabiam wszelkie zaległości.

Jak wiadomo śpimy w schronisku "Sowa".

Noclegi są zerezerwowane, zaliczkę zapłaciłam (liczę, że będziecie, więc nie zbieram jednak od Was pieniążków - rozliczymy się na miejscu ).

Osoby, które brałam pod uwagę przy rezerwowaniu miejsc to:

1. Dżagietka
2. Ylam
3. Luiza
4. Świstak
5. Sławek
6. Radyjko
7. Jesienny Deszcz
8. Smyk (+2)
9. kasia (+6)

* Mantek - jak się zdecydujesz, to dorezerwuję dla Ciebie miejsce (nie będzie z tym problemu)

* Foka - jeśli tylko masz ochotę to przyjeżdżaj - napisz tylko na ile dni i załatwione.

Jeśli kogoś pominęłam, albo jest ktoś kto wcześniej się nie zgłosił, a chciałby się przyłączyć to proszę o kontakt.

Ja planuję być w schronisku w czwartek wieczorem i proszę o wiadomość te osoby, które też chciałyby przyjechać tego dnia - na wszelki wypadek uprzedzę kierownika schroniska.

Jesli chodzi o dokładną trasę to propozycje podam troszkę później. W piątek wszystko zależało będzie o tego, o której się zbierzemy. Trzeba przecież zaczekać na osoby, które przyjadą nie będa mogły przyjechać w czwartek. W sobotę natomiast myślałam, żeby podczas wycieczki zwiedzić przy okazji sztolnie.

Proszę napiszcie (może być na pw) jak planujecie przyjechać - samochodami czy komunikacją. Jesli ktoś bedzie miał problem z dotarciem na miejsce to coś będziemy mysleć.

Jeśli o czymś zapomniałam, to dajcie znać a zaraz to nadrobię.

Na razie to tyle

pozdrawiam gorąco
kasia

Wydaje mi się, że nieważne po co się idzie w góry (niezawodowo): wspinać na osłonecznionej skale czy na oblodzone kilkutysięczniki, podreptać po dolinkach czy graniach, czy też poleżeć na górskiej hali, idzie się tam dla własnej, osobistej i jedynej w swoim rodzaju przyjemności


No z ta czystą przyjemnością to myślę sobie że różnie może być.

No bo co poniektórzy idą w góry też niezawodow np.:
Dla kasy
Ratować kogoś
Dla rozgłosu np. medialnego czyli być może dla sławy
Na przekór …. wszystkiemu chociażby
Zaby zaimponować dziewczynie/zonie/kochance
Z głupoty bo nie wiedzą gdzie idą i nie rozpatrują tego w kategoriach przyjemne/nieprzyjemne. 

Pewnie gdzieś tam pojawia się i przyjemność, jak mówisz Dzagu osobista i jedyna w swoim rodzaju przyjemność, (ja bym nawet powiedziala ze to bardziej satysfakcja niż przyjemność) ale nie sądzę żeby była głównym dominującym uczuciem Sama zresztą ostatnio doświadczyłam takiego chodzenia dla przyjemności/nieprzyjemności wlokąc na Wielką Sowę sanki po to,żeby zażyć przyjemności zjazdu szlakiem do schroniska Orzeł, ręczę że droga pod górę nie była wcale przyjemna
Oczywiście Foka użył sobie skrótu myślowego, próbując oddzielić lajtowe dreptanie, od dreptania w nieco powiedzmy mniej sprzyjających warunkach pogodowych. Niemniej jednak nie oznacza to, że wszyscy chodzą po górach dla przyjemności
Sorrki za offtopic nie jest moim zamiarem wszczynanie dyskusji bo o samej terminologii co jest,a co nie jest przyjemnością można by rozprawiać. Tak tylko mnie naszło na przemyslenia że w sumie z tą motywacją to różnie......;P A ponieważ natury jestem raczej hedonistycznej, pozwoliłam sobie ulżyć

Jesienią 2006 r. do schroniska w Korabiewicach trafił puszczyk. Przedtem był przetrzymywany na zapleczu jakiegoś sklepu zoologicznego przez kilka lat (podejrzewam, zę ktoś znalazł go jako pisklaka i niestety sobie zabrał...). NIetstey w schronisku sowa nie ma odpowiedniej i fachowej opieki.
Początkowo była karmiona chomikami, ale potem zbudowano jej wolierę oraz dano do dyspozycji kontener (taki jak na budowie) i podzielono go na 2 częsci. W 1 częsci mieszka sowa, w drugiej ...chomiki... Jesli jakiś przejdzie na str sowy jakąś dziurą, to ona go zjada, a jesli nie, to niestety nie je nic... Najbardziej zaniepokoiły mnie plany właścicielki schroniska, że jak tylko zrobi sie cieplej, to wypuści sowę na wolnosc. Ptak najprawdopodobniej nigdy nie zył na wolnosci, więc sobie nie poradzi, a w ogóle podejrzewam, ze przestraszony przeleci jakis dystans, po czym usiadzie na ziemi (przeciez nie ma wytrenowanych skrzydeł...), gdzie dopadną go psy i zagryzą...
Wąłscicielka schroniska niestety niezbyt lubi oddawac zwierzęta do adopcji, więc od razu powiedziała, ze sowy nie odda. Trzeba jakimś sprytnym zabiegiem wydobyć ją stamtad...
Dzwoniłam w rózne miejsca z prośbą o pomoc, ale na razie nie uzyskałam nic konkretnego.
Czy masz jakiś pomysł co robić? Czy można jakoś pomóc? Odebrać ptaka i gdzie go zawieźć?
Z wielu powodów wolałabym nie jechać po sowę sama, bo odbyłam już wiele kłótni o różne zwierzaki z właścicielką i myslę, ze autorytet jakiejś instytucji więcej zdziała niz ja.
Podejrzewam, ze sowa nie jest w najlepszej kondycji.....
Tu są zdjecia z okresu zaraz po przybyciu do schroniska:
http://dajmudom.pl/futro.php?id=1127
Prosze o pomoc!

zapraszam serdecznie - bedzie nas duzo ale damy radę...polowa Polski juz sie zapowiedziala

Dojazd:

Samochodem lub autokarem

Jadąc drogą krajową nr 4 (E40) Kraków - Olkusz należy skręcić w Jerzmanowicach do centrum wsi. Przed kościołem odbijamy w lewo drogą prowadzącą w górę. Na krzyżówce skręcamy w prawo i dojeżdżamy do schroniska, do Łaz (od kościoła ok. 4 km).

Autobusem PKS

Z dworca autobusowego PKS w Krakowie autobusem jadącym do Szklar. Wysiada się w Jerzmanowicach na przystanku Jerzmanowice III (Pod Stokiem). Dalej pieszo drogą przez las (ok. 1,5 km). Można też dojechać do Będkowic, zejść do doliny Będkowskiej i drogą znajdującą się w górnej części doliny (Grabie) dojść do Schroniska (ok.2,5 km).

Koleją

Jadąc pociągiem relacji Kraków - Katowice należy wysiąść na stacji Rudawa. Następnie pieszo przez Brzezinkę, Łączki i prawie całą dolinę Będkowską. W części doliny zwanej Grabie obok zabudowań znajduje się droga wychodząca naprzeciw schroniska. Przejście z Rudawy do Łaz zajmuje ok. 2,5 godz.

mapka ponizej.

Program:
piatek:
po zakwaterowaniu idziemy na sowy, pozniej ognicho lub grill i nocne przyrodników rozmowy
sobota:
budzimy sie o 9 rano, sniadanko, ptasimy na zatorze i spytkowicach do 16, powrot, obiad i na sowy, pozniej nocne przyrodnikow rozmowy
niedziela:
zwijamy sie i idziemy na nietoperze do Jaskini Nietoperzowej (locus classicus podkowca duzego) - no i swietna jaskinia znana na cala polske min. z filmu Ogniem i Mieczem itd
pozniej ewentualnie zwiedzanie 2 pieknych Dolin jurajskich - doliny kobylanskiej i wawozu bolechowickiego...no i go home

Jaki sprzet:
sprzet do wabienia jesli ktos ma, czolowki, latarki, polary, goretexy (moze byc zimno w nocy), lornetki, lunety (jesli ktos ma)
no to chyba tyle narazie.

Zdjęc trochę mam, ale czasu na wrzucenie brak. Za to dzis są 2 kolejne jamniki, przecudowne, trzęsa sie jak galareta, wystraszone, grzeczne i posłuszne. Wczepiają sie w człowieka i strasznie rozpaczają wracając do swoich klatek...
Nowo odkryty owczarek, starszy pan o niesamowitym charakterze, spokojny i grzeczny, wtula sie w moje nogi i domaga pieszczot. Tak bardzo płacze gdy przypinam go znów do budy... Bardzo ładnie traktował młodego posokowca ktory szalał z nim na spacerze. Tzn. posokowiec (pierwotnie nazwany Chomikiem, potem zmiana na Kermita) szalał, a owczarek starał się zachować statecznosć :))
Mamy też w drodze na podkówkę (stara, zaniedbana częsć schroniska, największa "masakra" jesli chodzi o warunki) domek nr 5 - zwany szczęsliwym domkiem. Psy zmieniają się w nim co 2 tygodnie, co chwila mieszkaniec trafia do adopcji. Obecnie siedzi tak przesmieszny, młodziutki pies, nie wiem nawet co to za mieszanka, biału z czarnym uchem i plackiem na oku, bardzo zabawowy.
Jolu, prosba, jesli będziesz w weekend, weź go prosze na spacer. To jest po prawe stronie w alejce podkówkowej, przed amstafami. Domek na napis "nr 5". My wyjeżdżamy na weekend i bede tam dopiero za tydzień we wtorek lub srodę. Obiecalam mu spacer dzis, ale nie zdążyłam.

Nie wiem czy pisałam o Pelem, to lekko skundlony doberman z adhd, który niemiłosiernie ciągnie, nie ma chętnych ani na tyle silnych do spacerów z nim. Wojtek go wyprowadza, choć jeden taki Pele to jak 10 normalnych p[sów. Ma obgryziony ogon, rany sa głębokie, w połowie ogona taki pierscień z żywego mięsa. Pele jakby wogle nie zwraca na to uwagi, mam nadzieję że to go już nie boli, ale nie moge sobie wyobrazić jak to się stało.
Tym razem obiecuję że w przyszłym tygodniu zrobię porządną dokumentacje fotograficzną. Chyba że będzie padało :))

KOMISJA TURYSTYKI GÓRSKIEJ PRZY PTTK O/SUDETÓW WSCHODNICH w PRUDNIKU ORGANIZUJE
VII RAJD ZIMOWY w SUDETY - GÓRY SOWIE - KALENICA 964 mnpm
WYJAZD: 21.02.2009 r. – sobota:
7:00 sprzed PTTK ul. T. Kościuszki 56
7:05 sprzed ZUS / sklep LIDL
PRZEJAZD NA TRASIE PRUDNIK – NOWA RUDA:
10:00 – 11:00 ZWIEDZANIE KOPALNI WĘGLA KAMIENNEGO,
PRZEJAZD DO JUGOWA, WYMARSZ NA TRASĘ (SZLAKIEM ZIELONYM): JUGÓW - OK. 1 GODZ. MARSZU
BUKOWA CHATA/ SCHRONISKO ZYGMUNTÓWKA (NASTĘPNIE SZLAKIEM CZERWONYM) – RYMARZ –
SŁONECZNA - KALENICA – POPIELAK –PRZEŁĘCZ WOLIBORSKA (TRASA ŁATWA OK. 4 GODZ MARSZU)
17:30 PRZEJAZD DO SREBRNEJ GÓRY, ZAKWATEROWANIE W PENSJONACIE „NA SKARPIE” ,
20:00 - WIECZÓR Z PIOSENKĄ TURYSTYCZNĄ.
22.02.2009 r. – niedziela
9:00 – MOŻLIWOŚĆ UCZESTNICZENIA WE MSZY ŚW. W KOŚCIELE św. Apostołów Piotra i Pawła,
10:15 – WYKWATEROWANIE,
10:30 – ZWIEDZANIE TWIERDZY SREBRNOGÓRSKIEJ – najwspanialszej budowli obronnej Prus,
11:40 – PRZEJAZD NA TRASIE SREBRNA GÓRA – NOWA RUDA:
WYMARSZ NA TRASĘ (SZLAKIEM ZIELONYM) NOWA RUDA – GÓRA ŚW. ANNY 647 mnpm , TRASA ŁATWA
OK. 40 MIN, OBIAD W RESTAURACJI WE WŁASNYM ZAKRESIE – GÓRA WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH –
KOŚCIELEC - SŁUPIEC (TRASA ŁATWA OK. 2 GODZ MARSZU),
19:30 - PLANOWANY POWRÓT DO PRUDNIKA.
koszt wyjazdu: zrzeszeni w PTTK O/Prudnik 85,00 zł, nie zrzeszeni w PTTK O/Prudnik 95,00 zł,
świadczenia: przejazd autokarem, ubezpieczenie uczestników rajdu,
nocleg - łóżko z pościelą,
zwiedzanie kopalni węgla kamiennego w Nowej Rudzie z przewodnikiem,
zwiedzanie Twierdzy Srebrnogórskiej z przewodnikiem,
wyżywienie na szlaku lub w restauracji w pobliżu miejsca noclegu,
WYŻYWIENIE WE WŁASNYM ZAKRESIE, MOŻLIWOŚĆ KORZYSTANIA Z KUCHNI Z PEŁNYM WYPOSAŻENIEM
W MEJSCU ZAKWATEROWANIA.
cel rajdu: - popularyzacja turystyki pieszej, zdobywanie odznak turystyki kwalifikowanej,
- poznawanie walorów turystycznych, piękna przyrody i bogactwa Sudetów,
- wypoczynek na świeżym powietrzu,
- integracja środowiska turystycznego,
WPISOWE BEZZWROTNE DO DNIA 14.02.2009 r. W SIEDZIBIE PTTK O/ SUDETÓW WSCH. W PRUDNIKU,
UL. KOŚCIUSZKI 56. ORGANIZATORZY ZASTRZEGAJĄ SOBIE EWENTUALNE ZMIANY W PROGRAMIE.
ZAPRASZAMY
PRZYPOMINAMY O ODPOWIEDNIM UBIORZE DO UPRAWIANIA TURYSTYKI GÓRSKIEJ I OBUWIU
UMOŻLIWIAJĄCYM POKONYWANIE TERENÓW GÓRZYSTYCH W WARUNKACH ZIMOWYCH
Komandor rajdu: Barbara Drożdżowicz

[ Dodano: 19 Styczeń 2009, 19:43 ]

W 1943 roku armia niemiecka rozpoczęła na terenie Gór Sowich, zakrojoną na niezwykle dużą skalę budowę podziemnego kompleksu, nazwanego całkiem słusznie Riese, czyli Olbrzym. Oficjalnie miała być to jedna z kwater głównych Hitlera, nieoficjalnie istnieją dowody na to, że więziono tam w niewiadomych celach naukowców z różnych krajów, również w bliżej nieokreślonych okolicznościach zaginęło kilkadziesiąt tysięcy więźniów pracujących przy budowie kompleksu, wysadzano tunele i niszczono włazy wejściowe, czyżby zacierano ślady? Co próbowano ukryć? Dzieła sztuki, ślady tajnych eksperymentów chemicznych, fizycznych, czy medycznych? A może prowadzono tam badania nad nowym typem rakiet lub bronią masowego rażenia? Rok 2006 Fundacja Millenium zajmująca się badaniami kompleksu Riese organizuje konferencję, której przebieg nieoczekiwanie się skomplikuje, a historia zacznie mieszać się z teraźniejszością...

Obóz odbywa się w klimacie Zewu Cthulhu i jest pół LARPem, czyli gracze wcielają się prawie cały dzień w swoje postacie!, do tego klasyczne sesje RPG jako przerywnik.

Atrakcje:
- prelekcje z zakresu zdobywania informacji, psychologii, technik szpiegowskich, organizowania i prowadzenia działań wywiadowczo-ofensywnych, szyfry, kody, historia,
- permanentna inwigilacja okolicznych podziemi,
- praca w terenie z mapą i kompasem oraz techniki łączności radiowej,
- blok strategiczny: paintball, zielona i czarna taktyka, zajęcia na strzelnicy, zajęcia linowe,
- zajęcia ruchowe, wycieczki i wyprawy nocne.

Obóz organizowany jest przez Biuro Turystyki Aktywnej KOMPAS.
Wiek uczestników: 16-20 lat. EDIT: po rozmowach z firmą doszliśmy do kompromisu, iż w obozie mogą wziąć udział osoby starsze. Warunki udziału to: zgoda na przestrzeganie regulaminu obozu i pomyślne przejście przez weryfikację Kompasu. Zainteresowane osoby mogą zasięgnąć informacji po adresem: gorysowie@kompas.pl
Miejsce: schronisko "Orzeł" położone nad miejscowością Rzeczka, Góry Sowie.

Link: http://www.kompas.pl/lop/...ion=oboz&id=137

Zapraszam w imieniu swoim i innych organizatorów!

Trochę biednie w tym azylu... Jak to w schronisku Ale ptaszki piękne - sowy zwłaszcza Przy okazji zajrzałam na Rynek w Przemyślu - a tam słońce i ponad 28 stopni ciepła !

IV ZJAZD Mazowiecko-Świętokrzyskiego Towarzystwa Ornitologicznego

15 – 16 marca 2008 r.

Izabelin (Dyrekcja Kampinoskiego PN, ul. Tetmajera 38)

Wstęp wolny

15 marca 2008

10.45 – 11.00 Przywitanie gości przez dyrektora KPN Jerzego Misiaka

11.00 – 11.15 Otwarcie IV Zjazdu M-ŚTO - Jacek Tabor prezes

11.15 – 11.45 Uwagi dotyczące Kartoteki Awifauny Niziny Mazowieckiej oraz Krainy Gór Świętokrzyskich - dr Sławomir Chmielewski, Jacek Tabor

11.45 – 12.30 Obserwacje ornitologiczne w roku 2007 w regionie mazowiecko-świętokrzyskim - dr Artur Goławski, dr Sławomir Chmielewski, Jacek Tabor

12.30 – 13.00 PRZERWA

13.00 – 13.45 Co wiemy o ptakach po 30 latach badań ornitologicznych w Białowieskim Parku Narodowym? - dr Cezary Mitrus

13.45 – 14.30 Gromadna obrona gniazd przez czajkę i rycyka a drapieżnictwo gniazdowe - badaniaeksperymentalne - dr Piotr Matyjasiak, Karolina Kosko, Kamila Kowalczyk, Piotr Ogrodowczyk, dr Przemysław Chylarecki

14.30 – 15.00 Wpływ lokalizacji, pory roku i wysokości położenia gniazda na wielkość drapieżnictwa - eksperyment z użyciem sztucznych gniazd - Jerzy Lewtak

15.00 – 15.30 Konkurs rozpoznawania ptaków - dr Adam Dmoch

15.30 – 16.30 PRZERWA OBIADOWA

16.30 – 18.00 POKAZ SLAJDÓW – „Sowy Polski” - Artur Tabor

18.00 – 23.00 OGNISKO

16 marca 2008

9.00 ŚNIADANIE

9.30 Wyjazd terenowy - Ujście Wkry do Narwi oraz Zb. Zegrzyński (dojazd we własnym zakresie).

Komunikaty:

Na Zjeździe dostępne będą wydawnictwa M-ŚTO: KULON, monografia „Ptaki Krainy Gór
Świętokrzyskich” oraz „Strategia Ochrony Fauny na Mazowszu” oraz broszury i czasopisma
KPN

Przewidziano nagrody dla: uczestników konkursu rozpoznawania ptaków i najaktywniejszych obserwatorów ptaków w 2007 roku.

Dla uczestników Zjazdu zarezerwowano 46 miejsc noclegowych. Są to głównie miejsca w schronisku młodzieżowym w cenie 21,4 zł (z pościelą) od osoby, 10,7 zł bez pościeli (proszę zaopatrzyć się w śpiwór).

Wyżywienie w miejscowych lokalach: Kampinówka, Złota Chochla.

Z Warszawy dojazd do Izabelina autobusami 708 i 726 z Pl. Wilsona.

Prowiant na ognisko we własnym zakresie.

http://www.m-sto.org

Susza dokucza bocianom
71 bocianów trafiło podczas ostatnich upałów do znanej kliniki weterynaryjnej „ADA” w Przemyślu. Z powodu suszy ptaki te są skrajnie wycieńczone, gdyż w pobliżu ich gniazd brakuje wody i pożywienia.
Po pokarm dla młodych muszą latać w odległe miejsca, bo większość zbiorników wodnych niemal całkowicie wyschła. Długie loty męczą bociany, a młode tracą na wadze, coraz częściej spadają z gniazd i łamią kości, osłabione brakiem odpowiedniego pożywienia.
Bociany, które trafiają do kliniki, są zazwyczaj skrajnie wycieńczone (fot. PAP)
Większość boćków, które trafiły do naszej kliniki z różnych zakątków Podkarpacia, a także bardziej odległych miejscowości, jest skrajnie wycieńczona. Kilka ptaków nie udało się uratować. Były zbyt słabe i padły. Pozostałe, po 3 – 4 dniach dokarmiania i leczenia zaczynają fruwać i wracają na wolność – mówi lek. wet. Andrzej Fedaczyński.
Wiele boćków, najwyraźniej przerażonych długotrwałą suszą, nie odlatuje jednak do swoich gniazd. Ptaki koczują w pobliżu kliniki, przesiadując na pobliskich dachach i kominach. Tu czują się bezpieczniej, gdyż instynkt podpowiada, że mogą liczyć na pomoc. – I tak będzie zapewne do połowy sierpnia, dopóki nie zbierze się pierwszy bociani sejmik, na który polecą – przewiduje Fedaczyński.
W klinice zostaną tylko te, które z powodu m. in. złamanych kości nie odzyskają jeszcze pełnej sprawności. Minionej zimy w klinice „ADA” przebywało 38 bocianów, które zjadły 4,5 tony mięsa. O tej porze roku przemyska lecznica pełni bowiem także rolę zimowej sypialni i schroniska wielu dzikich zwierząt.

Upał i susza dokuczają nie tylko bocianom, ale także innym ptakom. W klinice Andrzeja Fedaczyńskiego, który bezinteresownie leczy dostarczane mu z różnych zakątków Polski dzikie zwierzęta, jest obecnie ponad 20 puszczyków, a także puchacze i sowy.

Leczono tam już także orły bieliki i orły przednie, myszołowy, krogulce, rysie, sarny, lisy, bobry i wiele innych dziko żyjących zwierząt, z których większość, po przeprowadzonej kuracji, powracała na wolność.
(PAP

artykuł z http://ww6.tvp.pl/1875,20060801376829.strona

Na razie mogę napisać tylko jedno:

BYŁO SUPER!!!!
(szczegółową relację już zaczynam spisywać)

Ogromne Dzięki

Michałowi W. - za wsparcie na moim pierwszym w życiu nocnym wędrowaniu, i zachowanie zimnej krwi przy spotkaniu z dzikiem (czy co to tam było

Zuzie i Zosi - za wspaniałe towarzystwo na szlaku i dobre humory (w mierę możliwości )

Fiołkowi - za entuzjazm, który, już od początku dodał mi sił; oraz za stuptuty, które uratowały moje nogi

Karolince - za wszystkie wspólne odcinki; za poważne dyskusje, i za szalone pomysły

Kasi i Przemowi - za dostarczeni mi długich spodni z Poznania, (ech, mieliśmy razem wędrować, a widzieliśmy sie tylko przez 10 min)

Ani i Tomkowi - za udostępnienie (przekazanie ) nam (Karolce i mi) namiotu przy schronisku "Sowa", i dyskusje ortograficzno-stylistyczno-gwarowe

Oli Uchawi i Wojtkowi - za decyzję "idziemy z Wami", towarzyszenie na szlaku aż do końca, i czekolede z "niesamowitymi owocami leśnymi"

EDIT to były, tak naprawdę, "Rozkoszne owoce leśne" (nie pamiętałam dokładnie)

Pawłowi - za dostarczrczenie dawki wrażeń ( O !!! Paweł!!! Ty tutaj?!? ) i cierpliwe znoszenie naszej głupawki przy zejściu do Szklarskiej, oraz pomoc przy ostatnim podejściu do Chatki Górzystów

Tomkowi Kefowi - za dostarczenie kolejnej dawki wrażeń ( O !!! Kef!!! Ty tutaj?!? ), i ochlapanie mnie wodą

Julkowi - za różyczkę, i zakończenie sztafety w pięknym stylu

Magdzie i Oli Czemko - za kijki, i wsparcie na ostatnim podejsciu do Chatki Górzystów

No i oczywiście dziekuję naszej wspaniałej centrali kontrolno-informacyjnej (halo, halo Mietku - halo, halo Romku)
Dzieki chłopaki, (nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, jak ogromną wagę miały czasem wasze smsy)

dziekuję rownież wszystkim, którzy śledzili relacje na forum, i nas wspierali
jeżeli chcesz, żeby zawodnik nr 3 pozostał w grze, wyślij sms o treści 03 pod nr xxxxx,
jeżeli chcesz śledzić losy grupy na odcunku nr 6 wyślij sms o treści 06 pod nr yyyyy)

źródło: cytat pochodzi z rozmowy uczestniczek sztafety, z odcinka Lasówka-Duszniki Zdr.)

Agata

PS

ojej, jeszcze kotłują się we mnie bardzo silne emocje. Chyba nie będę w stanie przekazać wam ich wszystkich (bo nie umiem opisać uczuć związanych z "noclegiem" pod drzewem w ulewie, smakiem drożdżówki o której marzyłam 15 godzin, radości z każdego zauważonego czerwonego znaku na drzewie), ale postaram się opisać wszystko co pamiętam he he

A.[/i]

1
Kolejne potwierdzenie wcześniejszych wiadomości

Susza dokucza bocianom

71 bocianów trafiło podczas ostatnich upałów do znanej kliniki weterynaryjnej w Przemyślu - poinformował jej właściciel lek. wet. Andrzej Fedaczyński.
Z powodu suszy ptaki te są skrajnie wycieńczone, gdyż w pobliżu ich gniazd brakuje wody i pożywienia. Po pokarm dla młodych muszą latać w odległe miejsca, bo większość zbiorników wodnych niemal całkowicie wyschła. Długie loty męczą bociany, a młode tracą na wadze, coraz częściej spadają z gniazd i łamią kości, osłabione brakiem odpowiedniego pożywienia.

"Większość boćków, które trafiły do naszej kliniki z różnych zakątków Podkarpacia, a także bardziej odległych miejscowości, jest skrajnie wycieńczona. Kilka ptaków nie udało się uratować. Były zbyt słabe i padły. Pozostałe, po 3 - 4 dniach dokarmiania i leczenia zaczynają fruwać i wracają na wolność" - powiedział Fedaczyński.

Wiele boćków, najwyraźniej przerażonych długotrwałą suszą, nie odlatuje jednak do swoich gniazd. Ptaki koczują w pobliżu kliniki, przesiadując na pobliskich dachach i kominach. Tu czują się bezpieczniej, gdyż instynkt podpowiada, że mogą liczyć na pomoc. "I tak będzie zapewne do połowy sierpnia, dopóki nie zbierze się pierwszy bociani sejmik, na który polecą" - przewiduje Fedaczyński.

W klinice zostaną tylko te, które z powodu m. in. złamanych kości nie odzyskają jeszcze pełnej sprawności. Minionej zimy w klinice "ADA" przebywało 38 bocianów, które zjadły 4,5 tony mięsa. O tej porze roku przemyska lecznica pełni bowiem także rolę zimowej sypialni i schroniska wielu dzikich zwierząt.

Upał i susza dokuczają nie tylko bocianom, ale także innym ptakom. W klinice Andrzeja Fedaczyńskiego, który bezinteresownie leczy dostarczane mu z różnych zakątków Polski dzikie zwierzęta, jest obecnie ponad 20 puszczyków, a także puchacze i sowy. Leczono tam już także orły bieliki i orły przednie, myszołowy, krogulce, rysie, sarny, lisy, bobry i wiele innych dziko żyjących zwierząt, z których większość, po przeprowadzonej kuracji, powracała na wolność.


Źródło

Ostatnio spędziłem 10 dni w Tatrach w celach wędrówek po górskich szlakach na których mnie jeszcze nie było.
Przy okazjii, wypatrywałem też ciekawych ptaków.
Mało tego jest, ale w taki gorąc jaki tam panował spodziewalem się nie wielu gatunków.
Tak więc:
Dolina Chochołowska - Dolina Jarząbcza
-kopciuszki - w dużych ilościach
-zięby - jw.
-pliszki siwe - jw.
-2 kobuzy(zapewne para), krążące przy Trzydniowiańskim Wierchu
-para kruków
- jakaś sowa - spłoszyłem przez swoją głupote , jakąś sowe, przesiadującą na starym drzewie, widziałem tylko jak ptak ten zrywał się do lotu i mimo iż trwało to chwile, wydawało mi się że to mógł być puszczyk(ptak mial dość zaookrąglone szkrzydła), ale mogła to być równie dobrze inna sowa, wielkości tej sowy za bardzo sobie nie przypominam
-dzięcioł czarny - 1os.
- pliszka górska -1 os. dość niepłochliwy, trzymający w dziobie materiał na gniazdo(dodam, iż na samych Krupówkach i pod Gubałówką, również je widywałem)
Tatrzańska Łomnica(Słowacja)
-płochacze halne - na samym szczycie było z 10-15 os.
- orzechówka - głosy
Liczyłem cicho na pomurnika, ale niestety go nie było.
Kasprowy Wierch - Zielony Staw - Przełęcz Karb - Czarny Staw Gąsienicowy - Murowaniec i w dół....-siwerniaki - cały czas towarzyszyły mi w wędrówce, bardzo liczne
-płochacz halny - 1os. na Kasprowym
-myszołów - 1os. w Dolinie Jaworzynki(3 lata temu widziałem tam niedźwiedzice z dwoma młodymi, tym razem musiałem zadowolić się myszołowem)
-ptak który przypominał bardzo samice nagórnika - tej obserwacjii nie jestem w 100% pewien, ptak ten bardzo mnie zaciekawił , buszował koło szlaku na Kaprowym, owy ptak przypominał ptaka z tej strony http://www.oiseaux.net/ph...he.3.html#fiche tylko nie posiadał tego brązowawego brzucha, a tak to wszystko by się zgadzało
-dzięcioł zielony -1os. w Kuźnicach
-krzyżówki - 3 samice , 2 samce na Czarnym Stawie Gąsienicowym w tym jedna samica z 9 młodymi
I ciekowstka.
Otóż w schronisku Murowaniec, na tablicy ogłoszeń wśród zasad poruszania się po szlakach itp, było ogłoszenie o poszukiwanym....pomurniku. Było napisane jak wygląda ten ptak i były ukazane jego zdjęcia.
Otóż, ogłoszenie to zamieścił student z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pisał on prace na temat tego ptaka i prosił by ktokolwiek widział go w rejonie Kasprowego skontaktował się z nim.
Ja niestety go nie widziałem
I to były ciekawsze obserwacje, bo na reszcie szlaków były albo pliszki siwe albo wogóle nic nie było.

1
Dojazd:

Samochodem lub autokarem

Jadąc drogą krajową nr 4 (E40) Kraków - Olkusz należy skręcić w Jerzmanowicach do centrum wsi. Przed kościołem odbijamy w lewo drogą prowadzącą w górę. Na krzyżówce skręcamy w prawo i dojeżdżamy do schroniska, do Łaz (od kościoła ok. 4 km).

Autobusem PKS

Z dworca autobusowego PKS w Krakowie autobusem jadącym do Szklar. Wysiada się w Jerzmanowicach na przystanku Jerzmanowice III (Pod Stokiem). Dalej pieszo drogą przez las (ok. 1,5 km). Można też dojechać do Będkowic, zejść do doliny Będkowskiej i drogą znajdującą się w górnej części doliny (Grabie) dojść do Schroniska (ok.2,5 km).

Koleją

Jadąc pociągiem relacji Kraków - Katowice należy wysiąść na stacji Rudawa. Następnie pieszo przez Brzezinkę, Łączki i prawie całą dolinę Będkowską. W części doliny zwanej Grabie obok zabudowań znajduje się droga wychodząca naprzeciw schroniska. Przejście z Rudawy do Łaz zajmuje ok. 2,5 godz.

mapka ponizej.

Program:
piatek:
po zakwaterowaniu idziemy na sowy, pozniej ognicho lub grill i nocne przyrodników rozmowy
sobota:
budzimy sie o 9 rano, sniadanko, ptasimy na zatorze i spytkowicach do 16, powrot, obiad i na sowy, pozniej nocne przyrodnikow rozmowy
niedziela:
zwijamy sie i idziemy na nietoperze do Jaskini Nietoperzowej (locus classicus podkowca duzego) - no i swietna jaskinia znana na cala polske min. z filmu Ogniem i Mieczem itd
pozniej ewentualnie zwiedzanie 2 pieknych Dolin jurajskich - doliny kobylanskiej i wawozu bolechowickiego...no i go home

Jaki sprzet:
sprzet do wabienia jesli ktos ma, czolowki, latarki, polary, goretexy (moze byc zimno w nocy), lornetki, lunety (jesli ktos ma)
no to chyba tyle narazie.

1
Moze to troche rozjasni mroki


wydaje mi sie ze tez nie rozjasni...

Np miasto w ktorym bedzie sie to odbywac,


miasto? no caly witz polega na tym ze to jest jak najdalej od miasta jak sie tylko da ... To jest szczyt Rysianka, ok 10 km na wschod od Milowki...

ilosc miejsc jest ograniczona itp...


im wiecej nas tym lepiej

Mówiłe, że dopiero w wakacje ten obóz będzie, a tu już w marcu.


Mowilem o wakacjach bo wtedy, nam studentom najlatwiej jest znalezc czas... ale obozy te odbywaja sie czesto - co miesiac , dwa...

No i czego nie powiedzialem?
No jeszcze w programie szukac bedziemy przed soba jak i pod stopami sladow rysia , wilka i niedziwdzia... ostatnio niedaleko schroniska duzo wilczych odchodow lezalo takze szanse sa...
Streszcze jeszcze jak wyglada taki dzien na obozie :

Najpierw jest spotkanie organizacyjne, podczas ktorego laczymy sie w grupy (ilosc grup w zaleznosci od ilosci osob). I tymi grupami chodzimy w teren ok 3x dziennie, kazda grupa w inne miejsce... wszyscy maja specjalne mapki terenu gdzie zaznaczaja obserwacje sluchowe naoczne itp. mapujemy rowniez (co bardzo wazne)
reakcje sikor i innych ptakow na glos sowy . Soweczka jest na tyle nielubiana w swiecie ptakow ze na jej glos zlatywaly sie nam nie tylko sikory ale rowniez wlochatka i zaniepokojony dzieciol trojpalczasty. Oczywiscie miejsce gdzie mobbing (niepokojenie sie drobnego ptactwa) jest wyrazny stwarza duze prawdopodobienstwo trafienia na terytorium soweczki co potem ulatwia szukania stanowisk...
Po powrocie z terenu zdajemy relacje innym grupom co widzielismy i zanotowalismy - w ten sposob w kilka dni powstaje juz w miare dokladny obraz stanowisk poszczegolnych gatunkow...

O konkrety pytajcie organizatora

1
Aniu, sam czekam na informacje od organizatora, więc cierpliwoci.

[ Dodano: 2004-10-25, 19:49 ]
Info od organizatora:
"Oto szczegoly obozu przyrodniczego w Pieninach:

Czas: 10-14 listopada 2004

Miejsce noclegu: Jaworki w Malych Pieninach.

Teren dzialan: Male Pieniny i pasmo Radziejowej

Cel: inwentaryzacja przyrodnicza okolic glownie pod katem ptakow.
Wystepuja tam sowy: soweczka, wlochatka, puszczyk uralski i zwyczajny,
puchacz.
Byc moze we wsi plomykowka i pojdzka, wszystkie europejskie dziecioly
(lacznie z trojpalczastym i bialogrzbietym, jarzabek i gluszec, pomurnik,
krzyzodziob, orzechowka i wiele innych.
Jest to teren wystepowania duzych drapieznikow: wilk, rys i niedzwiedz -
wiec ciekawie sie zapowiada.

Plan zajec: Wychodzimy w teren w grupkach 2-4 osobowych w kazdej jest ktos
kto ma doswiadczenie przyrodnicze. Pierwszego dnia jest szkolenie w
rozpoznawaniu glosow sow, tropow wilka czy rysia etc.

Zgloszenia przyjmuje najpozniej 3 listopada. Prosze o konkretne
deklaracje na ile nocy i ktore konkretnie (nocleg 20 zlotych). Posilki mozna zamowic na
miejscu: sniadanie 6 zeta obiadokolacja 11 zl. Prosze tez zaznaczyc czy
samochodem.

Co zabrac: sprzet do lazenia po gorach czyli dobre buty etc, latarka, mapa
obejmujaca Male Pieniny i pasmo Radziejowej, dobry humor, zalecane lornetka,
atlas ptakow, aparat foto oraz magnetofon do wabienia sow ( ja bede mial
kasety).

Andrzej Felix Felger"

Więc tak, osoby które zadeklarowały chęć przyst?pienia - Kejbii , Anem, Anna z chłopakami napiszcie na ile dni się piszecie i jaki dojazd?
Ja jeszcze sie dowiem czy do schroniska można dojechać autem bezporednio. Będziemy w kontakcie

NIe tylko jedzenie jest tam dobre ale i blisko do sklepu. Super widoki i do Zakopca też blisko. Tam jest za...ście. Nie można sie nudzić. Bo nad morzem to wyjdziesz na plaże i leżysz plackie. Fakt, że fajne pupcie isę kręcą, ale ja nie mam wyżeźbionego ciałka więc nici z takich znajomości. A wgórach to sie wychodzi rano i wraca wieczorem. I przez cały czas jest sie w drodze do ukochanego schroniska. ALe za to jakie widoki, zwierzątka możan czasem spotkać, typu, kozica, świstak, niedzwiedź(ale sam na sam to raczej nie chciałbym sie z nim spotkać ), czasem coś nad nami przeleci - jakis ptaszek typu: sokół, sowa itp. Ale uwaga na latajacy kupy . Nawet możan zobaczyć akcję ratowniczą (najlepiej nie naszą ale to nie jest takie. Zapewniam)
gdy byłem w bukowinie i wychodziliśmy z smoczej jaskini to za kilka chwil spotkaliśmy na drodze człowieka z zakrwawiona głową (lat około 55 lat)(najwyraźniej zasłabł, ale był nagazowany) i przewrócił sie na kamienistą drogę i rozciął sobie głowe. Mieliśmy dwóch kolegów którzy mieli 2 stopień ratownika i wraz z przewodnikiem próbowali go ratować. Zadzwoniono po helikopter i juz po 5 minutach było go słychać. Gdy zaczął sie zbliząć wszyscy ludzie co byli w pobliżo zaczeli sie zbiegać do polany gdzie lądował helikopter, znalazł sie tez koles postanowił filmować jak ratuja człowieka (ale ten człowiek był prawie żywy i prawdopodobnie juz umierał) i kumpel co go renimował prawie by znokałtował tego człowieka za jego postępowanie. powiedział do niego Czy podnieca pana jak ktoś umiera?a ten koleś zaczoł się buzyć i mało co ich by też musieli zawieść do szpitla.

Było to drugiego dnia pobytu w BT i przez następne 10 dni które tam byliśmy nie dowiedzieliśmy sie czy tem człowiek przeżył.

Jednak mimo takich nietypowych przygód warto tam jechać. naprawde

PS. Sorki za ortografi i gramatyke. ALe nie chciało mi siejuz tego sprawdzać.